4 lipca 2026 Autor Edyta Edis Anonima Rauhut 0

O spektaklu „Przepływ” w Teatrze Małym

Spread the love

O spektaklu „Przepływ” w Teatrze Małym

Cykl: Rozrywki sówki

Fot.: Marcin Bielecki.

W piątek, 26 czerwca w Teatrze Małym w Szczecinie miała miejsce premiera spektaklu pod tytułem Przepływ w reżyserii Marty Goseckiej i Piotra Michalskiego. Wspomniany spektakl stanowi projekt Grupy Zaplecze Teatralne, która działa przy Teatrze Współczesnym w Szczecinie od roku 2022. Widowisko zostało nadbudowane na wielości definicji słowa przepływ. Pojęcie było przedstawiane w różnorodnej semantyce oraz w licznych kontekstach poprzez sceny rodzajowe z udziałem bohaterów.

W spektaklu wystąpili Weronika Bielecka, Nina Bober, Wiola Jemielita, Joanna Kotkowiak, Adrianna Rauhut, Balbina Szymska, Gabriela Wieczorek, Paweł Borys oraz Piotr Szetela. Tekst sztuki napisała Marta Gosecka, która prowadzi Grupę Zaplecze Teatralne. Widowisko było dalekie od szablonowego pokazania problematyki i pojęcia przepływu. Ukazywało zagadnienie w sposób kreatywny i zróżnicowany. Widz miał przed sobą wielu bohaterów, którzy skupiali się na różnych aspektach, definicjach i rozumieniu tytułowego przepływu. Taki sposób ukazania zagadnienia nie nuży widza. Nie jest też przewidywalny. Oglądałam sztukę z rosnącym napięciem i ciekawością o to, co wydarzy się później na scenie Teatru Małego.

Motyw przewodniego przepływu ukazany jest i analizowany na wszelkie możliwe sposoby. Na przykład jako zjawisko biologiczne, czyli przepływ krwi, również fizyczne i przyrodnicze jako przepływ wody, prądu i informacji. Nie zabrakło tego, co jest nam znane i codzienne: przepływ ludzi w teatrze, klientów w markecie. Przemija lub przepływa również ludzkie życie. Ta sztuka pozwoliła widzowi zatrzymać się na chwilę i pogrążyć się w refleksji nad tym, co jest obecne w naszym życiu, a niekoniecznie zwracamy na to uwagę. To właśnie jest ten ruch, który aktorzy-amatorzy pokazali poprzez spektakl Przepływ. Ruch, który nie ustaje. Zakupy trzeba robić codziennie, informacje krążą z naszym udziałem lub bez niego. Woda płynie, czy tego chcemy, czy też nie.

Spektakl jest nieszablonowy. Trudno przewidzieć, co może wydarzyć się w kolejnej scenie, co zatrzymuje uwagę widza. Nie nuży. Akcja rozpoczyna się od sytuacji, w której barmanka stoi w bufecie teatralnym. Obserwuje nieustanny ruch bezimiennych ludzi, którzy pojawiają się przed nią między jednym a kolejnym wydarzeniem. Pojawiają się pomiędzy ważnymi wydarzeniami w ich życiach. Mogą to być takie punkty zwrotne, jak miłość, choroba, praca. To jeden ze sposobów pokazania tytułowego przepływu. Zjawiska, które wielokrotnie obserwujemy na co dzień. Tutaj zostało to pokazane w scenerii bufetu teatralnego, ale czy poświęcając się swoim obowiązkom nie obserwujemy na co dzień przepływających wokół nas ludzi? Ludzi, których imienia nawet nie znamy? Tych, których mijamy na ulicy, w pracy? A nawet odwiedzając instytucje kultury.

Fot.: Marcin Bielecki.

Moją uwagę zwróciła scena, w której dwie bohaterki rozmawiają podczas ćwiczeń ruchowych. Jedna z nich opowiada o swojej niedawnej podróży pociągiem do Poznania. Szła do dworcowej toalety, która okazała się być ciągiem identycznych drzwi oraz luster. Pojawia się wątek utraty orientacji i niepewności, co jest odbiciem, a co rzeczywistością. Bohaterki podczas ćwiczeń zaczynają toczyć dyskusję o tym, czy przypadkiem nie żyją teraz po drugiej stronie lustra. Motyw ten przywołuje skojarzenie z książkami Lewisa Carrolla pod tytułami „Alicja w krainie czarów” i Alicja po drugiej stronie lustra”. Motyw zacierania się rzeczywistości ze światem nierealnym był ciekawym akcentem w tej sztuce, co może skłonić do dyskusji na temat percepcji człowieka.

W powyżej opisanej scenie występuje zauważalny kontrast między działaniem a słowem. Można powiedzieć, że scena ma strukturę dwupoziomową. W warstwie wizualnej bohaterki oddają się ćwiczeniom fizycznym. Z kolei w warstwie dialogowej odbywa się mająca wymiar surrealistyczny opowieść o zagubieniu. Napięcie sceniczne buduje kontrast między codzienną rutyną a niepokojącą treścią rozmowy. W tym kontekście wspomniane wcześniej lustro przestaje być też standardowym wyposażeniem wnętrza, a może być odbierane jako symbol zagubienia we współczesnym świecie. Wybrzmiewa pytanie: czy to, co postrzegamy i odbieramy swoimi zmysłami jest realne? W tej scenie również zwraca uwagę trafna uwaga o tym, jak opowiadamy o czymś świeżo po tym, gdy to się wydarzyło i jak może się zmienić sposób opowieści po upływie dłuższego czasu. Wracamy więc do motywu całego spektaklu czyli przepływu. Pokazuje to, jak ludzkie historie krążą w społecznym obiegu.

Kolejną sceną, która zwróciła moją uwagę, była sytuacja w której bohater mówił o swoim życiorysie. Pisał CV, korygował biogram tak, by zmieścić się w tysiącu znakach ze spacjami. Widzowie mieli okazję patrzeć, jak aktor siedzi przed laptopem, a za nim wyświetlał się obraz z rzutnika, dzięki któremu widzowie mogli zobaczyć, co dzieje się na ekranie komputera. W znakomity sposób została połączona gra aktorska z nowoczesną technologią. Osoby zgromadzone na widowni mogły obserwować cały proces twórczy.

Można odbierać te scenę również jako pokazanie budowania lub odtwarzania swojej tożsamości. Człowiek ma wpływ na to, jak przepływają, płyną informacje o nim, ale uwaga odbiorcy bywa ulotna. Ulotność może wynikać często z braku czasu w ciągłym biegu, z zainteresowania, od tego, jak długo kogoś znamy. Tutaj zostało to ukazane symbolicznie w postaci tworzenia CV i biogramu, które mieszczą się w określonych ramach czasowych, objętościowych. Monolog, który bohater wygłasza posiada strukturę spowiedzi i podsumowania życia. Zestawiony jest bogaty dorobek z ciężką pracą fizyczną.

Fot.: Marcin Bielecki.

To nie jest jedyny kontrast. Bohater zestawia także swoje nie do końca stabilne, ciągle zmieniające się życie zawodowe z życiorysem swoich rodziców, wspominając czasy, gdy człowiek pracował w jednym zakładzie pracy przez większą część swojej egzystencji. Scena ta pokazuje realia współczesnego rynku pracy, wymagającego od człowieka ciągłej elastyczności, rozwoju i dostosowywania życiorysu. W ciągłym biegu pracodawca czy współpracownik nie ma czasu poznania w większym stopniu potencjalnego kandydata. Pracodawcę i współpracownika interesuje tylko to, co kluczowe do realizacji celów i zadań. Stąd przepływ informacji wymaga skrócenia – do tysiąca znaków ze spacjami, do ważnych elementów życiorysu. Można też dojść do wniosku, że wraz z upływem czasu świat się zmienia.

Jednym z najbardziej dynamicznych fragmentów spektaklu były sceny związane z zakupami w dyskoncie spożywczym. Moją uwagę zwrócił element będący listą zakupów. Listy zakupów, która odzwierciedla rodzaj płynącej rutyny, powtarzalności. Jednym była ona potrzebna, innym niekoniecznie, bo produkty znajdujące się na niej są przecież powtarzalne. Zakupy są pewnym rytuałem podyktowanym zwyczajami i potrzebami. Akcję toczącą się na scenie napędzały banalne przeszkody takie, jak: zablokowane kółko w wózku, zgubione listy zakupów, zmiany w ustawieniu półek. Dwie z bohaterek postanowiły zburzyć rutynę, plan. Jedna z nich nie była zwolenniczką planowania, a druga lubiła jak wszystko idzie zgodnie z planem. Spontanicznie postanowiły wspólnie zjeść lody. Przy tym właśnie toczyła się rozmowa. Nie jestem zaskoczona tym, że w spektaklu, który jest swoistym omówieniem semantyki, umieszczeniem w kontekstach przepływu, znalazły się zakupy. Tutaj wybrzmiewa płynność powtarzalnych czynności.

W scenach końcowych mamy do czynienia z zatrzymaniem. Dzięki spektaklowi dowiadujemy się od jednej z bohaterek, że zmarł znajomy z pracy o imieniu Janek. Jego kameralny pogrzeb odbył się wczoraj w tajemnicy przed pracownikami. To informacja, która całkowicie paraliżuje dotychczasowy ruch i pęd bohaterów. Czy paraliżuje przepływ? Postacie uświadamiają sobie, że w świecie, w którym żyją nie ma czasu na żałobę i pożegnania. Przecież trzeba wykonać obowiązki, iść do pracy, zrobić obiad… To wszystko każe człowiekowi płynąć dalej. Kulminacyjnym punktem fabuły staje się próba buntu przeciwko temu stanowi. Aktorzy decydują się włączyć licznik i zmusić publiczność oraz samych siebie do wytrzymania symbolicznych 90 sekund w całkowitej ciszy i bezruchu. Poniekąd twórcy spektaklu wpływają również na zachowanie widowni.

Fabuła spektaklu zatytułowanego Przepływ ma charakter rzeki. To szereg historii, które nie tylko wyjaśniają nam pojęcie słowa zawartego w tytule, ale również umiejscawiają to pojęcie w różnych kontekstach, w różnych znaczeniach. Mamy różnych bohaterów, ale ważniejsze od nich samych jest to, co pokazują widzowi poprzez grę aktorską, dialogi i ruch sceniczny. Ważnym tematem jest również czas, który bezpowrotnie upływa na płynącej rutynie życia. Chętnie obejrzałam spektakl Przepływ i polecam takie spotkanie z teatrem.