Druga szansa
Cykl: Z szuflady sowy

W ramach cyklu pod nazwą Z szuflady sowy będą się ukazywały krótsze i dłuższe opowiadania. Dzisiaj wyciągnęłam dla Was z szuflady krótki tekst pod tytułem Druga szansa. Poznacie Magdalenę i Michała. Przeniesiemy się do Szczecina, do roku 3000, w którym człowiek jest gatunkiem wymarłym. Kim są więc bohaterowie? Sprawdźcie.
Jest samo południe. Wiosenne słońce znajduje się właśnie najwyżej, a przed jego promieniami Magdalenę chronią tylko okulary słoneczne. Przemierza właśnie zatłoczoną ulicę Modrą w Szczecinie. Miasto, jak każde inne w Zjednoczonej Republice Nadodrzańskiej, wiele galerii handlowych, sklepów i sklepików, więc handel rozwija się, jak nigdy, choć ma jedną zaletę. Jest jednym z nielicznych aglomeracji, w której zachowała się jeszcze architektura, którą pozostawili po sobie ludzie. Byli dawno temu tacy, którzy twierdzili, że to miasto leży nad morzem, a jednak do tak wielkiego akwenu mieli trochę daleko. Ale Szczecin leży nad Odrą, która do Bałtyku wpływa.
Mamy rok 3000. Magdalena doskonale pamięta lekcje historii cywilizacji z lat szkolnych, podczas których uczyła się o losach ludzi. O istotach, które tak bardzo goniły za zyskiem, nowymi technologiami, eksploatowali zasoby ziemskie, że w końcu wynaleźli broń biologiczną, która zabiła większą część ich populacji. W czasie panowania człowieka na Ziemi wampiry żyły w ukryciu, było ich niewiele. Jednak – jak podają źródła historyczne – koniec ery człowieka stał się początkiem panowania jej gatunku, ponieważ okazał się on być odporny na broń biologiczną stworzoną przez człowieka. Odporny na tyle, by zarażenie wirusem Alfa objawiało się u nich, jak zwykłe, niegroźne przeziębienie. Magdalena dobrze pamięta te wszystkie lekcje ze szkoły, choć zdarzały się takie, które przespała. Ale człowiek nie kojarzył jej się tylko z destrukcją. Rozwijały się wtedy społeczeństwa w różnych zakątkach Ziemi, kultura.
Choć wiele wampirzyc starej daty widzi w człowieku właśnie tę destrukcję, podobno pamiętają czasy, kiedy to człowiek miał władzę. Opowiadają często na straganach z warzywami okrutne historie, w których człowiek wszystko, co odmienne zamykał w laboratoriach i eksperymentował. Snują historie również o wampirach, które były ich ofiarami. Bo miały inne oczy, inne uzębienie, bledszy kolor skóry… i podobno zamiast zjeść kurczaka na kolację, łapały biednego człowieka i wysysały z niego krew. Taka plotka – jak przeanalizować historię kultury człowieczej – pojawiająca się w prawie każdej epoce. Podobno ludzie czytali o romansach wampirów i ludzi, albo oglądali filmy, w których bycie wampirem było efektem zarażenia się jakimś wirusem. A przecież jedyną różnicą między człowiekiem, a wampirem jest jedynie to, że ma trochę więcej siły i może żyć nawet kilkaset lat, wygląd i zęby trochę inne. Ale jadłospis jest podobny do ludzkiego.
Przywołując te myśli, Magdalena przystanęła na chwilę przy bloku mieszkalnym, wyciągnęła notes i długopis, a następnie zapisała krótkie zdanie: Kupić kurczaka i warzywa do kolacji. Po chwili schowała przybory do pisania do torebki i ruszyła przez przejście dla pieszych. Z dala widziała napis Galeria pod krzywymi kłami.
Teraz Magdalena nie powinna się martwić ludźmi, którzy wymarli w 2050 roku. Choć rozdział historii rozwoju dziennikarstwa w cywilizacji ludzkiej był czymś, co bardzo ją interesowało. To ludzie prognozowali, że książki i prasa papierowa wyjdą z użytku, a jednak to ludzie wyginęli, a nie literatura i media drukowane. Dziewczyna jest w trakcie okresu próbnego w redakcji Cienie Wydarzeń, a od materiału, który zamierza teraz zrealizować zależy przebieg jej dalszej kariery. A zresztą czynsz w wynajmowanym pokoju sam się nie zapłaci, prądu i gazu też jej nie będą dostarczać non-profit, więc musi dostać tę pracę.
– No proszę, wampirzątko przyszło na łowy – usłyszała głos za plecami, gdy weszła do Galerii pod krzywymi kłami – Sama znalazłaś ten temat, czy ktoś ci go podsunął?
– Ciebie też, jak zawsze, miło widzieć, Michał – odparła, odwracając się i spoglądając na wysokiego bruneta z lekko odstającym brzuszkiem, który w uśmiechu obnażał przed nią śnieżnobiałe zęby. Ten widok zawsze przyprawiał ją o przyjemny dreszcz. Na szczęście nie jest wampirem żywcem wziętym z tych wszystkich książek, które ludzie pisali: idealnie wyrzeźbione ciało, piękna buzia, zwierzęcy magnetyzm i takie tam w sam raz na okładkę magazynu modowego – A ciebie, co tu sprowadza? Za mało rozrywkowe życie mają aktorki, o których piszesz do swojego czytadła plotkarskiego?
– Dalej chodzą na zakupy, miewają romanse, albo się rozwodzą – mówi znudzonym głosem – Postanowiłem dla odmiany zażyć trochę więcej sztuki – dodaje. W pomieszczeniu paliły się czerwone światła. Do lokalu wchodziły wampiry z ciekawością rozglądające się po wnętrzu.
– A ty już dostałaś tę pracę w Cieniach Wydarzeń? – odezwał się Michał ponownie po chwili milczenia.
– Jak się odpowiednio wgryzę w temat, to dostanę – dziewczyna bardzo chciała wierzyć w to, co mówi. Wiara w siebie i we własne możliwości nie była jej mocną stroną, ale, czy wszyscy muszą o tym wiedzieć?
– Uparta jesteś, to się ceni – stwierdził mężczyzna – swoją drogą, ciekawe, co tu pokażą za prace.
– Wystawa nosi tytuł Druga szansa dla człowieka – przeczytała tę informację z plakatu, który zauważyła już wcześniej.
– Dzień dobry, państwo na wernisaż wystawy? – zapytała szczupła blondynka w eleganckiej garsonce, która do nich podeszła.
– Dzień dobry. Tak, jesteśmy dziennikarzami – wyrwał pierwszy z odpowiedzią Michał.
– W takim razie zapraszam tędy – kobieta poprowadziła ich do drzwi, za którymi znajdowało się pomieszczenie oświetlone równie mocno czerwieniącymi się lampami. Wewnątrz stał stół z poczęstunkiem i napojami, a w centralnej części sali rozstawiona jest scena.
– Mam nadzieję, że zostaną państwo do końca wydarzenia. Za chwilę rozpocznie się wernisaż – to mówiąc, kobieta odwróciła się i zniknęła w gromadzącym się już tłumie. Z kolei Michał ruszył szybko do stołu z poczęstunkiem. Dziewczyna ruszyła za nim.
– A co tu można zjeść? – mówił bardziej do siebie, niż do niej. Magda wzniosła oczy ku górze, po czym wyciągnęła ze swojej torby aparat fotograficzny. Zostawiła kolegę po fachu przy bufecie i postanowiła zabrać się do pracy. Zawsze lepiej mieć więcej zdjęć, niż mniej.
***
– Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie nie jest mi obce. Tych słów użył w swoim dziele Terencjusz i chciałabym, żeby stały się hasłem przewodnim wystawy, którą dzisiaj otwieram. Cieszę się, że Państwo tak licznie przybyli na wernisaż i mogę Państwa powitać – zaczęła mówić szczupła rudowłosa wampirzyca stojąca na scenie przed mikrofonem – Zapewne wielu zna okrutne historie o człowieku i jego dokonaniach. Ja jednak chciałabym dać szansę przedstawicielom dawnej cywilizacji. Tę wystawę obrazów postanowiłam poświęcić właśnie im… – dodaje.
– No, proszę. Jak szlachetnie – Magda prawie podskoczyła, gdy usłyszała nagle ironiczny komentarz Michała za plecami.
– Nie strasz – wyszeptała, odwracając lekko głowę do kolegi.
– …Zainspirowała mnie działalność organizacji Humanum, która pragnie na nowo odtworzyć gatunek ludzki, abyśmy mogli lepiej człowieka poznać, nie tylko z kart historii. Przecież wampiry korzystały także z osiągnięć cywilizacyjnych człowieka. Z kultury, z dokonań technologicznych, naukowych. Ludzie nie byli tylko czarnymi charakterami. Byli różni, tak samo jak my, wampiry. Obrazy, które możecie Państwo dzisiaj zobaczyć prezentują portrety ludzi, znanych w tamtych czasach. Ludzi, których dziedzictwo znamy… – kontynuuję artystka.
– Precz z ludźmi! Sprowadzą na nas zagładę, tak jak na siebie! – rozległ się krzyk od strony wejścia. Wampiry, które otaczały Magdę i Michała zaczęły napierać w ich stronę, tłum się ścieśniał.
– Drodzy państwo, proszę o spokój – próbowała reagować artystka, ale bezskutecznie.
– PRECZ Z CZŁOWIEKIEM! HODOWLA CZŁOWIEKA TO DLA WAMPIRÓW SAMOBÓJSTWO. NIE CHCEMY SZTUKI NIOSĄCEJ ZAGŁADĘ! – coraz więcej osób to skandowało.
– Jak się nie podoba, to możecie sobie iść i nie przeszkadzać! – odezwała się dosyć głośno jakaś kobieta z tłumu.
– PRECZ Z CZŁOWIEKIEM. CZŁOWIEK TO BROŃ BIOLOGICZNA! PRECZ Z ZAGŁADĄ! – w sali zrobiło się bardzo ciasno. Autorka obrazów z bezradnością wypisaną na twarzy obserwowała całe zajście. Wampiry i wampirzyce krzyczeli między sobą. Niektórzy zaczęli się szarpać. Magda poczuła czyjąś rękę na ramieniu.
– Kochana, tutaj zrobi się zaraz gorąco. Zwijajmy się! – usłyszała Michała, który z lekkim wysiłkiem przekrzykiwał tłum. Objął ją ramieniem i zaczął prowadzić w kierunku drzwi. Dziewczyna pozwoliła mu na to, obserwowała, jak inni się szarpią i wrzeszczą. Ciekawe, kiedy tu przyjdzie jakaś ochrona, czy inne służby. Gdy byli z Michałem przy drzwiach oswobodziła się z jego objęć, szybko wyciągnęła aparat i zrobiła jeszcze kilka zdjęć.
– Chodź już – Michał złapał ją za rękę.
– Dobrze, nianiu – odparła z przekąsem, ale dała się wyprowadzić z budynku. Przed galerią był jeszcze spory tłum wykrzykujący nienawistne hasła, których adresatami byli ludzie i wszyscy ich promujący.
– Widzisz, a to miał być nudny wernisaż, a tu taki temat – powiedziała gdy oddalili się nieco od całego zamieszania.
– Dobrze, że nic ci nie zrobili – powiedział poważnym tonem.
– Ryzyko zawodowe, a co? Martwiłeś się? – zapytała.
– Ciekawość, to pierwszy stopień do piekła – postanowił się wymigać od odpowiedzi na zadane pytanie.
– Powiedział dziennikarz dziennikarce – zaśmiała się Magda.
– A dziennikarka ma ochotę na szybką kawę? – uśmiechnął się.
– Czemu nie.
O autorze
Szczecinianka, blogerka, wierszokletka, dziennikarka, członkini Związku Literatów Polskich Oddziału w Szczecinie. Jej dziennikarski debiut miał miejsce w grudniu 2009 roku na łamach bezpłatnego kwartalnika fantastyczno-kryminalnego „Qfant” – ukazał się wtedy wywiad z pisarzem, Stefanem Dardą. W 2010 roku została wyróżniona w konkursie dla dziennikarzy obywatelskich „Żywe Miasto” zorganizowanym przez portal mmszczecin.pl za jeden z artykułów z cyklu „Ocalić od zapomnienia”, w którym pisała o zapomnianych i zaniedbanych zabytkach Szczecina. W dodatku kulturalnym „Poliartyzm” przy „Wieściach Polickich” pełniła funkcję redaktora naczelnego (2015-2016). Publikowała teksty prasowe również na łamach „Prestiżu. Magazynu Szczecińskiego”, „Wyjątku”, „Pryzmatu Literackiego”, Wieści Polickich” oraz pisała teksty dla „SzczecinBloga”. Prowadzi również bloga pod nazwą „Edis Anonima Art” na temat kultury i literatury, ale porusza sporadycznie inne tematy. Jej utwory poetyckie można znaleźć w „Pegazie Lubuskim”, „Poezji Dzisiaj”, almanachach Korytowskich Nocy Poetów oraz antologii „Przepływający świat słowa”. Wiersze w trzech edycjach Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza „O Złotą Metaforę” znalazły się pośród „wierszy zauważonych”, a w czwartej jej zestaw został wyróżniony. Autorka tomów poezji „Roztańczony atrament” i „(nie) z tej bajki”. Inicjatorka akcji „Przygarnij wiersz – on nie gryzie”, która promowała poezję szczecińskich literatów.







