Poezja Anny Przybyll
Cykl: Blogowe spotkania literackie

Każde spotkanie z poezją jest źródłem nowych doświadczeń, nie tylko estetycznych. To także możliwość poznania człowieka, w tym przypadku poetki, która nie jest obojętna na to, co oferuje otaczający nas świat: życie w różnych kolorach, relacje z innymi ludźmi, spotkania z fragmentami rzeczywistości on-line i off-line. Dzisiaj opowiem o wrażeniach po lekturze tomiku poezji Anny Przybyll pod tytułem Wśród szeptów i szampana, i gwiazd. Książka ukazała się w 2026 roku nakładem Wydawnictwa Bernardinum.
W dorobku Anny Przybyll znajdziemy jeszcze dwa, wcześniej wydane tomiki poezji: Obietnice składane przez życie (2020), Sekwencja udanych gestów (2024). Muszę jednak zaznaczyć, że lektura zbioru wierszy pod tytułem Wśród szeptów i szampana, i gwiazd jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością Anny Przybyll. Byłam ciekawa tego, jak autorka buduje wersy. Lektura twórczości poetyckiej, to również możliwość poznania lepiej autora. Poznania lirycznej ja, która wybrzmiewa w wierszach. Zapraszam więc na spotkanie z poezją subtelną, a jednocześnie diagnozującą świat, w którym przyszło nam żyć. Wersy są lekkie jak puch, ale też pozostawiają po sobie nieco cięższy wymiar refleksji.
Tytuł Wśród szeptów i szampana, i gwiazd skłania do zastanowienia, intryguje. Myślę, że szepty, szampan i gwiazdy zajmują ważne miejsce w tym tomiku wierszy, jednocześnie wzajemnie się dopełniając. Nie wszystko wybrzmiewa głośno. Niektóre rzeczy jesteśmy w stanie usłyszeć, gdy się wyciszamy, czasem dzieje się to pod rozgwieżdżonym niebem. Wtedy słyszymy zarówno szczęście i nieszczęście, a także te najbardziej skrywane fragmenty codzienności współczesnego człowieka. Jest też miejsce na radość, świętowanie wyjątkowych chwil. To w moim odbiorze odzwierciedla szampan. Ciekawa jestem Twojego odbioru, Czytelniku.
Budowa tomiku przywołuje skojarzenie z dziełami prozatorskimi. Mamy tutaj nie tylko wiersze. Te wiersze są w prologu, w części pierwszej, w części drugiej, w części trzeciej i w epilogu. Takie uporządkowanie sprawia, że mamy do czynienia z precyzyjnie zaplanowanym zbiorem utworów poetyckich. Nic nie jest pozostawione przypadkowi. Na początku każdej z części tomiku znajdziemy ilustracje Sylwii Szafrańskiej. To uporządkowanie zaczerpnięte z prozy może sugerować, że liryczne ja ma do przekazania opowieść uchwyconą w wersach, w wierszach. Opowieść, której nie da się odkryć od razu przy pierwszym czytaniu, bo to poezja, w której trzeba podążać za tropami i odkrywać znaczenia.
W prologu odnalazłam patronkę roku 2025, co było miłym zaskoczeniem. Z inicjatywy Rafała Podrazy Senat ustanowił poprzedni rok rokiem Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Wtedy też odbywały się inicjatywy przypominające życie i twórczość starszej córki Wojciecha Kossaka. Cieszę się, że mogłam ją spotkać w wierszu, który znajduje się w tomiku wydanym w 2026 roku. To niewątpliwie utwierdza mnie w przekonaniu, że Lilka tworzyła dzieła ponadczasowe. Takie, dzięki którym, się o niej pamięta. Utwór Anny Przybyll nosi tytuł List do Lilki.
Zajrzyjmy do wiersza Anny Przybyll: pisałaś lekko/ jakbyś szeptała/ do lustra/ a jednak każde słowo ciążyło/ jak guzik w płaszczu/ po kochanku/ twoje wersy pachniały pudrem/ i spaloną nad ranem świecą/ w środku jak w róży/ czaiła się rana// dziś świat pachnie pikselami/ miłość ma regulamin/ nikt już nie mdleje z tęsknoty/ co najwyżej z braku zasięgu// a ja Mario/ wciąż się łudzę/ że można być czułym/ i nie kiczowatym/ że można płonąć/ choć wszystko wokół jest/ ekranem dotykowym// powiedz/ czy pisałabyś dzisiaj w aplikacji/ czy nadal notowałabyś/ na marginesach listów// świat się zmienił Mario/ ale ja wierzę/ że kobieta z atramentem/ może zatrzymać czas/ na końcu zdania.
W tym utworze widzimy, jak podmiot liryczny postrzega samą Marię Pawlikowską-Jasnorzewską, ale nie tylko. To również konfrontacja dwóch czasów. Czasu, w którym żyła wspomniana poetka ze okresem nam współczesnym, w którym wszystko jest normowane regulaminami. W którym świat układa nam się w piksele. Można rzec, że współczesny człowiek częściej korzysta z aplikacji, niż z papieru i atramentu. W Liście do Lilki odnajdziemy tęsknotę za urokiem czasu minionego. Okresu, w którym ludzie żyli off-line i zwracali uwagę na codzienne, małe uroki życia. Wersy nie pachniały pikselami, a spaloną nad ranem świecą i pudrem. Utwór kończy się optymistycznie, ponieważ podmiot liryczny wierzy, że atrament (jako symbol czasu minionego), może jeszcze zagościć u nas dziś. Zatrzymać czas.
Temat nie tylko życia on-line odnajdziemy także w innych utworach poetki, które zwróciły moją uwagę. To kolejny argument za tym, że tomik Anny Przybyll jest w każdym calu zaplanowany. Życia off-line i on-line i ich aspekty, ich większe lub mniejsze elementy tworzą jedną spójną całość zasygnalizowaną w prologu. Wiersze wzajemnie się uzupełniają, tworząc spójny wielowymiarowy obraz poetycki. Bohaterkami prologu były liryczne ja i Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, a bohaterami epilogu są tytułowi poeci.
Przeczytajmy utwór pod tytułem Poeci: nie chodzą spać/ tylko gasną jak świece/ w połowie zdania// mówią że tworzą/ tak naprawdę słuchają ciszy/ aż zacznie szeptać im wiersz// nikt nie widzi ich pracy/ między oddechem a słowem/ gdy świat jest jeszcze pusty/ a oni już próbują go nazwać// piszą żeby nie zwariować/ żeby coś zostało/ po zachwycie/ którego zatrzymać/ się nie da// ich narzędzie to chwila/ ich waluta milczenie// a jednak to oni uczą/ że zwykłe życie może brzmieć/ jak piękno/ które nie potrzebuje/ wyjaśnień.
Utwór odsłania w bardzo liryczny sposób świat poetów, którzy byli obecni w przeszłości i możemy ich spotkać współcześnie. To świat, w którym nie trzeba gwaru i hałasu, bo nawet cisza może być inspiracją do napisania wiersza. Szepty zawarte w tytule tomiku znajdziemy zarówno w prologu, jak i w epilogu. Świat poetów, to taki, w którym ze zwykłej codzienności można wydobyć piękno. Czy można powiedzieć, że tomik Anny Przybyll, to książka, w której poznamy świat oczami poety? Właściwie poetki. Ja się z tym zgodzę.
Samo pokazanie w utworach poetyckich otaczającej człowieka przestrzeni, życia jest tematyką uniwersalną, często pojawiającą się w poezji. Z jednej strony może przyciągać czytelników, którzy czują, że wiersz prezentuje to, co dla nich wspólne. Odpowiada na ich potrzeby, pokazuje to, co oni sami czują, obserwując otaczający ich świat. Mogą podzielać odczucia, uczucia i emocje. Z drugiej jednak strony sama poszukuję w poezji również pewnego rodzaju indywidualizmu, stylu charakterystycznego dla autora. W utworach Anny Przybyll odnajdziemy nie tylko przekaz, ale również grę słów i znaczeń, które czytelnik musi odszyfrować. Wersy, nawet te dosadne, charakteryzują się delikatnością. Obecny jest język literacki i potoczny, tworzący pełnię wyważonej kompozycji.
Teraz chciałabym Was zabrać na krótki spacer po tomiku Anny Przybyll pod tytułem Wśród szeptów i szampana, i gwiazd. Spacer, podczas którego przywołam kilka wierszy przyciągających do siebie tematyką, obrazem poetyckim i kunsztem autorki. Zacznijmy wędrówkę od pierwszej części tomiku. W utworze zatytułowanym Muzeum czytamy o mierzeniu się ze wspomnieniami, które – jak to zwykle bywa – nie zawsze są łatwe. Już tytuł naprowadza nas na przeszłość, ponieważ często podczas wizyt w tytułowej instytucji poznajemy dzieje dawne. W utworze jednak pojęcie odnosi się do życia prywatnego, przestrzeni osobistych i mierzenia się z własną historią.
Przeczytajmy wiersz: przez lata byłam kustoszką ran/ układałam słowa jak eksponaty/ sprawdzałam daty/ by pamięć się nie rozmazała/ trzymałam w dłoniach szkiełko z krwią wspomnień/ bojąc się że gdy je odłożę/ zniknie sens wszystkiego// rozmawiałam z duchami/ które znały tylko przeszłość/ i nie chciały mnie z niej wypuścić// blizny splotły się z imieniem/ aż nie wiedziałam/ czy to ja cierpię/ czy cierpienie jest mną// pewnego dnia zdjęłam czarne ubranie/ nie po to by zapomnieć/ lecz by przestać kłaniać się/ wspomnieniom// przebaczyłam dziecku we mnie/ które wierzyło że ból to miłość// muzeum jest teraz puste.
Przeszłość w tym utworze wiąże się także z bólem i ranami na duszy. W kolejnym wierszu spotykamy się z jesienią. Poetka ujęła ją w obrazach, które oddziałują na wyobraźnię, pozwalają poczuć klimat, który tak dobrze znamy. Nastrój obniża się z wersu na wers, by na koniec przewrotnie bohaterka o imieniu Jesień śmiała się z ludzkich problemów. To kolejny skrawek codzienności, czasu, który kołem się toczy w utworze Jesień.
Na uwagę zasługuję także wiersz pod tytułem Zimno, w którym może wybrzmiewać samotność, niezbyt słodkie, niezbyt ciepłe sam na sam ze sobą. W tym sam na sam kryją się także doświadczenia bohatera/bohaterki lirycznej: droga skręca/ nie tam gdzie plan/ zostawiam w trasie/ imiona/ i puste miejsca// noce bez litości/ uczą mnie liczyć straty// stoję na krawędzi/ bez skrzydeł/ bez odwrotu// dotykam/ jest zimno/ ziemia kusi// nie jest dobrze/ ale/ wciąż jest.
Przywołany wiersz jest oszczędny w słowach. Zawiera w sobie motyw życia jako drogi, choć nie napawa optymizmem. Zwróciłam uwagę na kolejny utwór. Nosi tytuł Pielęgnacja: mówią że kobiety dojrzewają szybciej// nauczyłam się/ nie płakać przy kimś// zamiast tego podlewam kwiaty/ i sprawdzam czy nie uschły/ jak ja. Za metaforą pielęgnacji może się kryć okazywanie wsparcia, bliskości, a za usychaniem ponownie samotność. Bohaterka liryczna może okazywać innym to, czego jej samej brakuje. Część pierwszą książki kończą utwory Spóźnienie i Zielone światło, których lekturę polecam.
W drugiej części czytelnik może zauważyć, jak bardzo życie współczesnego człowieka jest on-line. Internet gości w wielu sferach życia ludzi. Internetowo komunikujemy się z innymi. Załatwiamy sprawy urzędowe, osobiste. Na co dzień posługujemy się nie tylko słowami, ale również emotikonami o ucierających się znaczeniach w życiu społecznym. Ja również teraz komunikuję się z Wami on-line – dzielę się wrażeniami po lekturze tomiku poezji Anny Przybyll,
Poetka pisze o chmurach, z których nigdy nie pada w wierszu W chmurach. O życiu w biegu, przy którym towarzyszą nam nieustające powiadomienia komunikatorów. Czy faktycznie dobiegniemy do jakiegoś sensu egzystencji? Sprawdźmy: mówią że nasze czasy to cud techniki/ człowiek/ aktualizuje się co noc/ w milczeniu między jednym a drugim/ powiadomieniem// mówią też że to się kiedyś skończy/ ale nie podają terminu/ więc klikamy<zaakceptuj/ wszystko>/ i pędzimy dalej// jakby za rogiem czekał sens/ życia.
Autorka używa zwrotów obecnych przy użytkowaniu portali internetowych i komunikatorów, ale funkcjonują one w wierszach w nieco szerszym znaczeniu. Ponownie mamy do czynienia z grą słowem, wplatanej w sposób naturalny, a jednocześnie nieszablonowy. Tematyka ponownie dotyka tego, co tak dobrze znamy. W utworze pod tytułem Polska w trybie online pojawia się polityka. Z pewnością wielu było świadkami lub uczestnikami tych bardziej i mniej kulturalnych rozmów o poglądach, barwach politycznych i osobach znanych z życia publicznego.
Polecam lekturę również utworów: Pokolenie wi-fi, Nieprawdy czy Gdy wszystko krzyczy. Tym ostatnim z wymienionych wierszy kończy się druga część. Przechodzimy do kolejnej części skrawków życia czyli trzeciej. Tej, w której zauważamy ślady relacji z drugim człowiekiem. Relacji nie zawsze w miłych dla oka kolorach. Ten rozdział otwiera wiersz zatytułowany Rozmowa: wczoraj próbowałam/ modlić się/ do kogoś/ kto mnie nie słucha// jakbym mówiła/ przez szybę// słowa odbijały się/ i wracały/ w postaci pary/ na lustrze.
W powyższym utworze może być uchwycone, jak wśród ludzi człowiek czasem czuje się samotnie, gdy słowa, które wypowiada trafiają w próżnię. Gdy drugi człowiek nie słucha tego, co mamy do powiedzenia jemu/jej. Wspomniane jednak na koniec utworu lustro mogłoby też wskazywać, że tym, kto nie słucha jesteśmy my sami. Ludzie głusi na własne emocje, uczucia i potrzeby. Znaczenie tego krótkiego wiersza nie do końca jest oczywiste, co lubię w poezji.
Na następnej stronie mamy wersy zatytułowane Nic o tym, jaki ciężar może mieć milczenie. Milczenie, które trwa zbyt długo, aż w końcu uczymy się w nim funkcjonować, choć tak bardzo chcielibyśmy je przerwać, powiedzieć, co boli. Warto przeczytać także utwór Milczenie. Tutaj mowa o relacji między dwojgiem ludzi. Relacji, która gaśnie?
Kolejnym utworem, który działa na wyobraźnię czytelnika jest Listopad: na dworze mgła/ jak stara kołdra/ pod którą świat przysnął/ niechętnie// kałuże łapią resztki/ dnia/ topią wspomnienie nieba// wiatr wałęsa się po ulicach/ szarpie gałęzie/ jak słowa/ których nie zdążyliśmy/ wypowiedzieć. Kolejny jesienny krajobraz prezentuje się w barwach szarości i upływającego czasu. Czasu, który jest cenny i szybko możemy go stracić. Ponownie mamy odniesienie do relacji. Niebo, które może być symbolem czegoś pięknego jest topione. A słowa nie zdążyły wybrzmieć.
Na koniec chciałabym przywołać wiersz Dotyk, który w nieco bardziej pozytywnych barwach odnosi się do więzi łączącej dwoje ludzi. Mówi o tym, co w relacji jest cenne. Zachęcam też do lektury utworów Pewność, My, Przypadek. Lektura tomiku Anny Przybyll była niezwykłą wędrówką po zawiłych ścieżkach myśli poetyckiej.
Jak patrzą na otaczający nas świat poeci i poetki? Odpowiedź płynie z wierszy zawartych w książce Wśród szeptów i szampana, i gwiazd. To przestrzeń, którą autorzy wierszy obserwują, doświadczają jej, aby czytelnik mógł to robić podczas lektury utworów. Zwracają uwagę na to, co od razu rzuca się w oczy, ale też na drobne szczegóły, o których warto mówić, pisać i kadrować w wersach. Polecam lekturę zbioru wierszy Anny Przybyll.
Dziękuję za egzemplarz recenzencki Autorce.
O autorze
Szczecinianka, blogerka, wierszokletka, dziennikarka, członkini Związku Literatów Polskich Oddziału w Szczecinie. Jej dziennikarski debiut miał miejsce w grudniu 2009 roku na łamach bezpłatnego kwartalnika fantastyczno-kryminalnego „Qfant” – ukazał się wtedy wywiad z pisarzem, Stefanem Dardą. W 2010 roku została wyróżniona w konkursie dla dziennikarzy obywatelskich „Żywe Miasto” zorganizowanym przez portal mmszczecin.pl za jeden z artykułów z cyklu „Ocalić od zapomnienia”, w którym pisała o zapomnianych i zaniedbanych zabytkach Szczecina. W dodatku kulturalnym „Poliartyzm” przy „Wieściach Polickich” pełniła funkcję redaktora naczelnego (2015-2016). Publikowała teksty prasowe również na łamach „Prestiżu. Magazynu Szczecińskiego”, „Wyjątku”, „Pryzmatu Literackiego”, Wieści Polickich” oraz pisała teksty dla „SzczecinBloga”. Prowadzi również bloga pod nazwą „Edis Anonima Art” na temat kultury i literatury, ale porusza sporadycznie inne tematy. Jej utwory poetyckie można znaleźć w „Pegazie Lubuskim”, „Poezji Dzisiaj”, almanachach Korytowskich Nocy Poetów oraz antologii „Przepływający świat słowa”. Wiersze w trzech edycjach Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza „O Złotą Metaforę” znalazły się pośród „wierszy zauważonych”, a w czwartej jej zestaw został wyróżniony. Autorka tomów poezji „Roztańczony atrament” i „(nie) z tej bajki”. Inicjatorka akcji „Przygarnij wiersz – on nie gryzie”, która promowała poezję szczecińskich literatów.







