Korzystanie z biblioteki czy kupowanie książek?
Cykl: Blogowy poradnik

Czytanie książek jeszcze nigdy nie było tak łatwe jak dziś – mamy do wyboru biblioteki pełne tytułów, księgarnie stacjonarne i internetowe, antykwariaty oraz promocje 3 w cenie 2. Wśród tego bogactwa pojawia się jednak bardzo praktyczne pytanie: lepiej zapisać się do biblioteki i regularnie wypożyczać książki, czy inwestować we własną domową biblioteczkę?
Obie opcje mają swoich zagorzałych zwolenników – jedni cenią darmowy dostęp do ogromnych zbiorów, inni nie wyobrażają sobie życia bez półek uginających się od prywatnych egzemplarzy. Porównajmy koszty, wygodę, wpływ na nawyki czytelnicze. Do zbiorów księgarń jak i bibliotek mamy dostęp w prawie każdym mieście. Ponadto dostęp do internetu sprawia, że w każdej chwili możemy skorzystać z oferty kupna lub wypożyczenia książki.
Koszty – darmowa biblioteka kontra rosnący stosik zakupów
Z finansowego punktu widzenia biblioteka ma ogromną przewagę. Wypożyczanie książek jest zazwyczaj darmowe lub wiąże się z symboliczną opłatą za wyrobienie karty. Dzięki temu można przeczytać kilkanaście tytułów miesięcznie, nie wydając na to fortuny. To świetna opcja dla osób, które czytają dużo, testują różne gatunki i nie chcą nadwyrężyć budżetu.
Kupowanie książek to z kolei przyjemność… ale też wydatek. Nawet promocyjne ceny w internecie, mnożone przez liczbę nowych tytułów, potrafią uszczuplić zawartość konta bankowego. Z drugiej strony, dla wielu osób pieniądze wydane na książki to inwestycja w rozwój i przyjemność – coś, na czym nie chcą oszczędzać.
Dostępność i wybór – nowości, klasyka i białe kruki
Biblioteki często świetnie radzą sobie z klasyką i literaturą obowiązkową. Znajdziemy tam lektury szkolne, znane powieści, popularne poradniki. Coraz częściej pojawiają się też nowości, choć zwykle trzeba na nie poczekać – ustawiają się do nich kolejki, a liczba egzemplarzy jest ograniczona. W mniejszych miejscowościach wybór może być skromniejszy, co bywa frustrujące dla wymagających czytelników.
Kupowanie książek daje pełną swobodę. Jeśli tylko nas na to stać, możemy kupić premierę w dniu wydania, zamówić niszowy tytuł, sięgnąć po zagraniczne wydanie czy piękną kolekcjonerską wersję. Księgarnie internetowe i antykwariaty poszerzają wybór o setki tysięcy tytułów, o które będzie trudniej w bibliotece. Dla osób szukających bardzo konkretnych pozycji – to często jedyne rozwiązanie.
Doświadczenie czytania – własna półka czy wędrująca książka?

Dla wielu czytelników książka to coś więcej niż treść. To zapach papieru, miejsce na dedykację. We własnym egzemplarzu można podkreślać (jeśli jest taka potrzeba), zaznaczać fragmenty kolorowymi karteczkami. Można książkę zabierać w podróż bez obaw, że się zniszczy. Półka pełna przeczytanych publikacji daje poczucie satysfakcji, tworzy domowy klimat i staje się częścią tożsamości właściciela.
Z drugiej strony takie wędrujące egzemplarze książek mają swoją historię. Widać ślady czytania, czasem zagięty róg, numerację działu – to część uroku korzystania z biblioteki, poczucie, że czytamy coś, co było w rękach wielu innych osób. Ponadto w bibliotekach czasem znajdziemy materiały i publikacje, których nakłady już się wyczerpały i nie są dostępne w sprzedaży.
Wygoda i organizacja – czas kontra przestrzeń
Korzystanie z biblioteki wymaga organizacji. Trzeba pamiętać o datach zwrotu, czasem przedłużać wypożyczenia, dojechać na miejsce w godzinach otwarcia. Dla osób zabieganych może to być kłopotliwe, choć coraz więcej bibliotek umożliwia rezerwację książek online, a nawet dostęp do e-booków i audiobooków.
Kupowanie książek rozwiązuje problem terminów, ale tworzy inny – brak miejsca. Półki szybko się zapełniają, książki lądują w kartonach, na szafach, pod łóżkiem. W pewnym momencie trzeba podjąć decyzję: oddać część dalej, sprzedać, wymienić, albo po prostu pogodzić się z tym, że mieszkanie zamienia się w małą bibliotekę. Dla jednych to marzenie, dla innych – źródło frustracji i chaosu.
Rozwój nawyku czytania – który model bardziej motywuje?
Dla niektórych motywacją do czytania jest świadomość, że książka czeka na półce i szkoda, aby leżała nieprzeczytana. Taki widoczny stosik publikacji może działać mobilizująco.
Dla innych lepiej sprawdza się biblioteka. Termin zwrotu działa jak deadline – trzeba książkę przeczytać w określonym czasie, więc odkłada się mniej. Dodatkowo, każda wizyta w bibliotece to mały rytuał, który wzmacnia nawyk – wybieranie tytułów, przeglądanie półek, rozmowy z bibliotekarzem o ciekawych nowościach.
Co więc jest lepsze – wizyty w bibliotece czy kupowanie książek?
Biblioteka i księgarnia mogą się idealnie uzupełniać. Bibliotekę warto traktować jako przestrzeń do odkrywania, testowania, eksperymentowania z nowymi gatunkami i autorami bez ryzyka finansowego. Kupowanie książek sprawdzi się wtedy, gdy naprawdę pokochamy dany tytuł czy gatunek i chcemy do nich wracać albo podarować książkę komuś w prezencie lub zbudować swoją, osobistą kolekcję.
O autorze
Szczecinianka, blogerka, wierszokletka, dziennikarka, członkini Związku Literatów Polskich Oddziału w Szczecinie. Jej dziennikarski debiut miał miejsce w grudniu 2009 roku na łamach bezpłatnego kwartalnika fantastyczno-kryminalnego „Qfant” – ukazał się wtedy wywiad z pisarzem, Stefanem Dardą. W 2010 roku została wyróżniona w konkursie dla dziennikarzy obywatelskich „Żywe Miasto” zorganizowanym przez portal mmszczecin.pl za jeden z artykułów z cyklu „Ocalić od zapomnienia”, w którym pisała o zapomnianych i zaniedbanych zabytkach Szczecina. W dodatku kulturalnym „Poliartyzm” przy „Wieściach Polickich” pełniła funkcję redaktora naczelnego (2015-2016). Publikowała teksty prasowe również na łamach „Prestiżu. Magazynu Szczecińskiego”, „Wyjątku”, „Pryzmatu Literackiego”, Wieści Polickich” oraz pisała teksty dla „SzczecinBloga”. Prowadzi również bloga pod nazwą „Edis Anonima Art” na temat kultury i literatury, ale porusza sporadycznie inne tematy. Jej utwory poetyckie można znaleźć w „Pegazie Lubuskim”, „Poezji Dzisiaj”, almanachach Korytowskich Nocy Poetów oraz antologii „Przepływający świat słowa”. Wiersze w trzech edycjach Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza „O Złotą Metaforę” znalazły się pośród „wierszy zauważonych”, a w czwartej jej zestaw został wyróżniony. Autorka tomów poezji „Roztańczony atrament” i „(nie) z tej bajki”. Inicjatorka akcji „Przygarnij wiersz – on nie gryzie”, która promowała poezję szczecińskich literatów.





