15 sierpnia 2025 Autor Edyta Edis Anonima Rauhut 0

Poezja Hassanala Abdullaha

Spread the love

Poezja Hassanala Abdullaha

Cykl: Blogowe spotkania literackie

Poezja Hassanala Abdullaha nie zachwyca, ona wywołuje wstrząs. Wstrząs, który niejednokrotnie był udziałem człowieka. Często ludzie ludziom podkładają ten ładunek wybuchowy, który stał się tematem zbioru wierszy. Książka Porozrzucane okruchy duszy ukazała się nakładem Wydawnictwa Wierszobajędy w tym roku. Można ją czytać zarówno w języku polskim, jak i angielskim, co jest niewątpliwą zaletą publikacji. Na język polski utwory przełożyła Katarzyna Georgiou. Autorką ilustracji jest Amelia Fiedorowicz.

O okrucieństwie psychicznym i fizycznym, o wojnie napisano już wiele książek, jednak temat niestety jest nadal aktualny. Wiersze zawarte w książce Porozrzucane okruchy duszy nie tylko dotykają tej trudnej tematyki, ale wręcz słowo po słowie, wers po wersie, wiersz po wierszu zostawiają rany otwierające przestrzeń do refleksji o tym, co ludzkie i nieludzkie. O tym, co nieustannie staje się dziełem człowieka, który tak hołduje zasadom etycznym, rozprawia o tym, co dobre, a co złe. A mimo to nadal bombardują nas wiadomości z różnych zakątków świata o zabijaniu, gwałtach, konfliktach zbrojnych.

Fot.: Adrianna Rauhut.

Hassanal Abdullah nie szczędzi czytelnikowi obrazów poetyckich ostrych jak nóż, bolesnych i przeszywających jak nabój z pistoletu. Pokazuje świat, który z pewnością nie należy do tych przestrzeni, w których chciałoby się żyć. Choć w niektórych wersach tli się też nadzieja na to, co lepsze, to, co ma pierwiastek piękna. Zwróćmy uwagę na wiersz, który otwiera tomik. Pierwsze jego wersy brzmią następująco: Czekam na coś lepszego:/ lepszy początek dnia,/ lepszy wieczór,/ czekam na lepszą piosenkę,/ ptasie pióra,/ lepsze wersy poezji ./ Czekam na pozytywne wiadomości/ z ostatniej chwili. (…)

Kontrastem będzie utwór Moje kości powędrują daleko: Którąkolwiek drogą idę, idę sam,/ a każdy widok ma tysiąclecia rozpaczy,/ jestem tylko grzechotaniem szkieletu;/ wyżarte przez robaki suche patyki/ będące kiedyś żywymi żyłami/ są teraz tunelami dla owadów.// Mój oddech wdycha teraz zanieczyszczenia!/ To, na czym pisze, jest podartym pergaminem;/ mój własny cień opuścił moje towarzystwo-/ dlatego nie przyjaźnię się z wyrzutami sumienia. (…) Trudno od wspomnianej wcześniej tematyki oddzielić sam egzystencjalizm i kruchość życia, czasu, który jest nam dany na Ziemi, czasu, który kiedyś przeminie, a także miejsca tego własnego, co jest zaznaczone kilka wersów dalej.

Chciałabym zwrócić uwagę na wiersz tytułowy Porozrzucane okruchy duszy: Połamane kawałki całego świata/ rozrzucone wokół moich stóp;/ Odczuwam instynktownie tę potworną scenę,/ czuję woń ludzkiej krwi…/ ich obdrapane ciała leżą wokół mnie-/ przechodząc po ludzkich trupach/ przeżywam ból bycia żywym./ Ach, rozproszony pokaz okrutnego losu/ moich własnych dzieł czyni mnie impulsywnym-/ wywołuje ubolewanie i znużenie./ Zieleń, którą kiedyś zbudowałem obiema rękami,/ droga, którą wyznaczyłem na mapie/ do upragnionego przez wszystkich celu,/ rzeka, którą płynąłem z krainy moich/ narodzin aż do głębi oceanu-/ spójrz, jaki los je teraz spotkał! (…) Każdy rozrzucony kawałek konstruktu świata,/ bezradnie walający się w zasięgu wzroku,/ jest zdecydowanie częścią moich kończyn,/ jak mógłbym zatem przejść obojętnie/ obok własnego ciała!

W zacytowanym przed chwilą utworze w moim odbiorze widać, że podmiot liryczny nie jest tylko obserwatorem zachodzących zdarzeń, on spogląda na nie, ale też odczuwa towarzyszące temu myśli i emocje. Przeżywa je. Niewątpliwie to, co nas i świat otacza może sprawić, że zadziała budująco lub niszcząco. Powstają wtedy wspomniane okruchy duszy, porozrzucane często w chaosie. Czy uda się je poukładać?

Słowom towarzyszą ilustracje Amelii Fiedorowicz, które u uzupełniają obraz wyłaniający się z tomiku. Rysunki pogłębiają ciężar przekazu, dopowiadają to, co czytelnik widzi oczami wyobraźni podczas lektury. Przekazu, który jest niezwykle ważny. Warto zastanowić się nad tym dokąd zmierza świat, w którym okrucieństwo w wielu zakątkach, w coraz większej ilości sytuacji staje się normą, codziennością. Czy nie jest to dążenie do destrukcji? Uważam, że tematyka jest niezwykle ważna i warto ją poruszać nie tylko w wierszach. Niech będzie tematem rozmów, dialogów, bo to jest jeden z kluczy, który może sprawić, że kiedyś będzie lepiej.

Każdy z wierszy zawiera nieco inne ujęcie problematyki w sposób bardzo obrazowy. Właśnie za tą momentami brutalną obrazowością kryje się właśnie siła tej książki. Nie ma tu łagodzenia zjawiska. Obrazy tną jak brzytwa, jak przed chwilą naostrzony nóż. Widoczne są ból, ale też niezgoda z takim, a nie innym stanem rzeczy. A w utworze Rzeź ujęta jest też obojętność na śmierć w otaczającym nas świecie: (…) Kiedy moja głowa/ całkowicie oddziela się od ciała,/ rzucasz nią na otwartą ulicę/ jak piłkę nożną/ i spokojnie smażysz/ kawałki moich pokrojonych kończyn/ na przegrzanej patelni.

Warto przeczytać tę książkę. Moją uwagę zwróciło wiele utworów w niej zawartych, oto niektóre z nich: Zimne beznamiętne słońce, Nasze kości, Ogień, Z odrobiną gotówki, Historia mrówek, Strzał na Uniwersytecie, Ewolucja, Swatantra sonet 121, Bezsenność, Wyjazd, Dom Boży. Kolejną zaletą publikacji jest to, że zdaje się być precyzyjnie zaplanowana, tworzy spójną całość, w której poszczególne utwory uzupełniają się ze sobą. Lekturę trudno jest odłożyć w trakcie czytania.

Książka jest dwujęzyczna. Znajdują się w niej utwory w języku polskim i angielskim, co z pewnością poszerza grono potencjalnych czytelników. Kolejną przesłanką do tego jest fakt, że angielski uchodzi za język międzynarodowy. Chętnie przeczytałam zbiór wierszy Hassanala Abdullaha. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora, ale nie ostatnie. Chętnie sięgnę po jego twórczość, gdy tylko nadarzy się ku temu okazja.

Dziękuję za egzemplarz recenzencki tłumaczce Katarzynie Georgiou i Wydawnictwu Wierszobajędy.