12 sierpnia 2025 Autor Edyta Edis Anonima Rauhut 1

Poezja Jerzego Jarniewicza

Spread the love

Poezja Jerzego Jarniewicza

Cykl: Blogowe spotkania literackie

Sprawdź, gdzie kupić
Fot.: Adrianna Rauhut.

Refleksją po lekturze książki Jerzego Jarniewicza chciałabym podzielić się w ten sierpniowy dzień. Tym razem spotykamy się z poezją, która niewątpliwie przyciąga uwagę nie tylko treścią, ale również formą. Poezją, w której nie brakuje pierwiastka narracji. Zapraszam do bliższego poznania zbioru wierszy pod tytułem Trzy kobiety. Wiersze i storie, który ukazał się w tym roku nakładem Biura Literackiego.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością poety, tłumacza i krytyka literackiego. W dorobku Jerzego Jarniewicza znajduje się szesnaście książek eseistycznych i krytycznoliterackich, a wśród nich między innymi tytuły nominowane do Literackiej Nagrody Nike: Lista obecności (2007) i Tłumacz między innymi (2018). Wydał osiemnaście zbiorów utworów poetyckich, między innymi takie, jak: Na dzień dzisiejszy i chwilę obecną (2012), Woda na Marsie (2015), które były nominowane do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius. Z kolei za Puste noce wydane w 2017 roku otrzymał Silesiusa dla najlepszej książki roku. Za Mondo cane (2021) został wyróżniony Nagrodą Literacką Nike. Również laureat Nagrody im. Juliana Tuwima (2022). Tłumaczył między innymi Jamesa Joyce’a, Philipa Rotha, Raymonda Carvera, Ursulę Le Guin , czy Margaret Atwood.

Lubię zaglądać do książek Biura Literackiego, ponieważ bardzo często bywają nieszablonowe, zarówno poprzez formę jak i treść. Tym razem również się nie zawiodłam. Wędrówka od utworu do utworu była niezwykłą podróżą, która pokazuje jednocześnie, że zbiory poezji mogą być nie tylko kompletem, w których każdy wiersz ukazuje określoną problematykę, tematykę, wątek często z życia wzięty, ale także historią pokazaną poprzez klisze poetyckie. Całość sprawia wrażenia skrupulatnie zaplanowanej opowieści, a w wierszach i storiach znajdują się jej poszczególne etapy, momenty. Mimo to rekonstrukcja faktów nie była najważniejsza dla poety.

Zajrzyjmy do opisu wydawcy: Trzy kobiety to (…) pierwszy tom poetycki laureata Nagrody Nike od czasu >>Mondo cane<<. Bohater książki, chłopiec dorastający w kręgu trzech przyjaciółek matki, snuje opowieść o kobiecej sile, niezależności i codziennej solidarności. To także elegia – melancholijna, czuła, pisana z perspektywy utraty, ale bez fałszywego sentymentalizmu. Jarniewicz bada w wierszach pamięć jako żywy proces – nie archiwum faktów, lecz przestrzeń potencjalności. Pojawiające się postaci, obrazy i głosy nie służą rekonstrukcji przeszłości, lecz pokazaniu, jak wspomnienia konstytuują teraźniejszość. Wiersze i storie splatają się w refleksyjny, narracyjny cykl. (…)

Czym są właściwie storie? Autor odpowiada na to pytanie w rozmowie z Anną Adamowicz: (…) Storie – wprowadziłem to słowo, bo dzięki niemu mogłem łacniej otworzyć się na to, co poza wiersz wykracza, co zbliża go do prozy, co gra narracją, postaciami, sceną. Miał to być sygnał uprzedzający czytelników, że to nie będą takie całkiem „wierszowe” wiersze. A zarazem, że w tych moich >>storiach<< jest coś innego i coś więcej niż tylko historie. Stąd neologizm. Formalnie jakby uboższy od >>historii<<, o dwie głoski, jest jednak znaczeniowo pojemniejszy, bo niedopowiedziany, grający sugestią, choćby fragmentaryczności i braku początku, bardziej otwarty na to, co dla narracji nietypowe.

Już drugim utworem w zbiorze jest storia otwierająca zatytułowana Z pasieki domowej: Siedziały z matką w dużym pokoju, jej trzy przyjaciółki:/ Wanda, Krysia, Irena,/ siedziały bez końca i bez początku, a zza ściany słyszałem, jak/ jedna przez drugą mówi, jak mówią coraz głośniej, aż mogło się wydawać,/ że to nie kobiety w chmurze papierosowego dymu, a rój/ pszczół, których skrzydła się rozwibrowały, z gniewu lub z oburzenia, lub/ z czegoś, czego nazwać nie umiem, a co splotło je w kłąb, i które lada/ chwila wylecą z pasieki, a ja, że też, jak zakładałem, do tego ula należę,/ stanąłem w progu, i wtedy wszystkie, jak na zawołanie, gdy tylko/ u drzwi mnie zobaczyły, zmilkły. Wziąłem palec do ust,/ ociekał mi miodem.

Już w tym utworze widać ujęcie procesu zapamiętywania obrazów z przeszłości. Spójrzmy na wers siedziały bez końca i bez początku, a zza ściany słyszałem, jak. Wydaje się być to obraz, który dla podmiotu lirycznego jest takim, który pojawił się i trwał. Stał się stałym elementem codzienności. Codzienności, którą można oddać na wiele różnych sposobów. Trudno nie zauważyć kadrowania w wersach. Storia ukazuje pewien obraz, a jednocześnie spojrzenie na niego podmiotu lirycznego, który jest chłopcem, obserwatorem niezwykle uważnym, choć wydaje mi się, że nie jest dane mu dowiedzieć się wszystkiego, co może wynikać z wieku?

Jak opowiada poeta w rozmowie z Anną Adamowicz, (…) To ambiwalentna pozycja. Chłopiec czuje, że jest poza kręgiem kobiet, że jest niewtajemniczonym obserwatorem, a jednocześnie odczuwa z nimi duchowe powinowactwo, które go do nich ciągnie, z nimi chciałby przebywać i z nimi się identyfikuje. Nie należy do kręgu kobiet ze zrozumiałych względów: po pierwsze, jest dzieckiem, po drugie, jest mężczyzną – jak jego również wykluczony z tego kręgu ojciec. Bo to, co chłopiec odczuwa, to raczej wykluczenie niż odrębność. W jego świecie są w zasadzie tylko te trzy kobiety i matka, ojciec jest głównie nieobecny, a wujek wywołuje w nim niesmak i nieufność. To od kobiet uczy się polityki, dzięki nim uczy się miłości, a może i pożądania, od nich uczy się niezależności. Nawet ostrych słów uczy się od kobiet. (…)

Zbiór utworów zatytułowany Trzy kobiety jest również opowieścią o kobiecej sile. Tutaj trudno się nie zgodzić z informacją zawartą w opisie wydawcy. Sile, która się buduje i wzrasta, pomimo przeciwności, pomimo mniej lub bardziej korzystnego czasu. Sile, która jest potrzebna nawet w tych codziennych zdarzeniach, sprawach. W momentach, w których potrzebne jest również wsparcie, solidarność.

Przyjrzyjmy się wierszowi ze strony ósmej: Krysia, ta z mrówkowca, to koleżanka matki/ tak bardzo od zawsze, że jak wiatr, i jak wszyscy zmarli,/ którym ten wiatr, gdy żyli, wiał w oczy, wchodziła do nas/ bez pukania: drzwi mieliśmy na okrągło otwarte. Przyszła, bo wygrała/ talon na malucha. Ojciec usłyszał, sposępniał, od lat pucował tę samą/ syrenkę, ale matka, ona zawsze, gdy tego nie widział, cieszyła się/ z cudzych sukcesów: z rozwodu Wandy, który Wanda/ u Pana Boga wybłagała, z mieszkania Ireny, większego niż nasze (…). Zacytowałam zaledwie fragment, ale ta uchwycona radość z cudzego szczęścia zdaje się być ogromną siłą i wsparciem. Na uwagę zasługują również utwory Synchroniczność jest siostrą żałoby, Z popielnika, Podstawówka, Marzec i okolice, Ruska strona. Wymieniłam tylko niektóre, ale każdy z utworów pokazuje inny wątek, skrawek, inny obraz. Elementy tych obrazów nie tylko są opowieścią, ale również czymś, co pomaga czytelnikowi umiejscowić je w czasie, przestrzeni.

Książkę Trzy kobiety przeczytałam bardzo chętnie, niewątpliwie skłania do licznych refleksji. Pozwala zanurzyć się w uliczkach i zakamarkach odkrywania znaczenia kadrów poetyckich. Zwrócił też moją uwagę motyw pojawiających się pszczół zestawiony z realizmem ujęć. Tworzy to kontrast, może oddawać emocje, które momentami są tak nieokiełznane, jak natura. Natura, która trwa często w naszych myślach, przestrzeniach, a nawet wspomnieniach, bez początku, bez końca.

Dziękuję za egzemplarz recenzencki Wydawnictwu Biuro Literackie.