Przyszłość czy już nasza codzienność? Serce, jakiego świata opisuje Viggo Bjerring?
Przyszłość czy już nasza codzienność? Serce, jakiego świata opisuje Viggo Bjerring?
Cykl: Blogowe spotkania literackie
Świat opanowany przez algorytmy, sztuczną inteligencję i niepewność jutra. Duńska powieść nominowana do Weekendavisen Litteraturpris to niepokojąca diagnoza czasów, w których granica między rzeczywistością a symulacją zaczyna się zacierać. Nakładem Biura Literackiego w tym roku ukazała się książka pod tytułem Serce świata. Napisał ją Viggo Bjerring.

Tego sierpniowego dnia zapraszam na spotkanie z książką, która intryguje. W niej świat realny miesza się z tym, co trudno racjonalnie wyjaśnić. Pojawia się motyw pisania, realiów freelancerów. Pojawia się też pytanie: czy to, co widzimy, to czego doświadczamy, jest prawdziwe? Czy może to symulacja? Opowiem o wrażeniach po lekturze powieści Serce świata, którą napisał Viggo Bjerring. Miałam okazję czytać jego książkę w przekładzie Bogusławy Sochańskiej, ukazała się nakładem Biura Literackiego w tym roku.
Tytułowe serce, jako siła napędzająca bieg rzeczy, zdaje się być przejrzystym obrazem metaforycznym. W ludzkim organizmie to właśnie serce pompuje krew, bije. Jest jednym z ważniejszych organów obok mózgu. Serce często kojarzy się przede wszystkim z życiem. Umysł odpowiada za rozumowanie, myślenie. Jednak dla autora książki to właśnie to serce stało się istotą wszechrzeczy. Pojawia się w tytule, ale w powieści nie od razu. Na to czytelnik musi jeszcze trochę poczekać. Jaką rolę spełnia serce świata? Czym jest? Przekonajcie się sami, czytając duńską powieść.
Powieść była nominowana do prestiżowej duńskiej nagrody literackiej Weekendavisen Litteraturpris. Czytelnik pozna młodego absolwenta literatury, który utrzymuje się z dorywczych zleceń w sieci. Pracuje zwykle nocami, poprawia cudze teksty, żyjąc na granicy niewidzialności. Warto zaznaczyć, że przenosimy się do niedalekiej przyszłości, w świecie zdominowanym przez algorytmy, sztuczną inteligencję i rozpadające się państwo dobrobytu. Brzmi znajomo? Czy to na pewno jest przyszłość? Może już teraźniejszość?
Świat od jakiegoś czasu zdominowany jest przez algorytmy, które towarzyszą nam na co dzień. Dostosowują, co nam się wyświetla na tablicach mediów społecznościowych. Wybierają nam reklamy. Sztuczna inteligencja jest coraz bardziej obecna w naszym życiu. Może pisać, tworzyć obrazy i filmy. Przeszukuje zawartość internetu w zgodzie z tym, o co pytamy. Liczy. Podpowie, co ugotować na obiad, a nawet znajdzie przepis kulinarny, który możemy wykorzystać do przygotowania posiłku. To nie jest przyszłość, to już teraźniejszość. Jednak na czas powstawania Serca świata, to była jeszcze przyszłość.
Główny bohater jest postacią ciekawą, która ma swoje przyzwyczajenia dotyczące codziennych rytuałów, sposobu pracy, czasu pracy. Żyje niekoniecznie zdrowo. Nie przyciąga uwagi. Żyje od zlecenia do zlecenia, które znajduje na portalu internetowym. Widzimy tutaj kolejny element znany nam z teraźniejszości. Portale ze zleceniami dla freelancerów mają się obecnie bardzo dobrze. Znajdziemy na nich prace z zakresu reklamy, marketingu, promocji, pozycjonowania stron internetowych, copywritingu, redakcji, korekty, grafiki i wielu innych dziedzin. Nasz bohater zajmuje się akurat pracą nad tekstem.
Wspomniany model życia zawodowo-ekonomicznego ma swoje plusy i minusy. Zleceniobiorca jest jednocześnie panem i sługą. Panem dlatego, że to on wybiera, do których zleceń się zgłasza. Nie ma nad sobą szefa, który wyda mu polecenie służbowe, które nakazuje wykonanie określonych obowiązków. Zleceniobiorca pracuje w momencie, w którym chce pracować. Dlaczego jest więc też sługą? Warunki pracy dyktuje zleceniodawca. To on też decyduje, czy przyjmie kandydaturę podwykonawcy do zrealizowania zadania. Freelancer również nie ma zabezpieczenia takiego, jakie ma przeważnie pracownik firmy, czy przedsiębiorstwa. Poduszkę finansową musi stworzyć sobie samemu w postaci oszczędności. Tak, jak nasz bohater wie, że musi zdobyć zlecenie, aby opłacić mieszkanie, zrobić zakupy, mieć na przyjemności. Żyje w systemie pozornego wyboru, a przy tym ma przed sobą niepewną przyszłość. Ten wątek jest niezwykle uniwersalny. Jednocześnie pokazuje obraz elementu bardzo popularnego we współczesnych społeczeństwach.
Przełomowym momentem okazuje się być zlecenie na redakcję powieści anonimowego autora, którego podejmuje się główny bohater. Jak przeczytamy dalej w opisie wydawcy, (…) Tekst staje się bestsellerem – ale nie pod jego nazwiskiem. Próba dotarcia do źródła książki prowadzi bohatera coraz głębiej w system, w którym granice między twórczością, pracą i tożsamością zaczynają się zacierać. (…) To, co zwróciło moją uwagę od początku, to proces twórczy uwieczniony w powieści. Czytamy o bohaterze, który również tworzy. Nie jest to piękny, idealny obraz, który wyobrażałby sobie czytelnik widząc tytuł z list bestsellerów. To proza życia. Nieład w mieszkaniu. Bycie sam na sam ze swoimi myślami, wyobraźnią i wspomnieniami, które niespodziewanie wracają. Pada kolejne pytanie? Ile może być w dziele literackim tego, co zmyślone, a ile samego autora? Odpowiedzi może być wiele. Ja polecam zajrzeć do Serca świata.
W powieści widać obraz samotności, bycia samemu. Z potrzeby. Bez potrzeby towarzystwa. Człowiek nie zawsze potrzebuje dzielić z kimś życie. To tyczy się nie tylko postawy bohatera, który pogrążony w pogoni za codziennymi zadaniami, rutyną, nie jest aż tak skory do nawiązywania więzi. Kontakt często ograniczony jest do formalnych procedur i zadań, co sprawia, że pozbawiony jest elementu autentyczności. Samotność może się też zrodzić w poczuciu bezużyteczności i anonimowości. W systemie ludzie stają się wymiennymi trybikami – ich zniknięcia nikt nie zauważy. Samotność czy bycie samemu to zjawisko aktualnie występujące często we współczesnym świecie. Zostało wzmocnione dzięki pandemii koronawirusa, kiedy ludzie byli zamknięci w domach, a wiele codziennych spraw odbywało się z ograniczonym kontaktem lub zdalnie.
Urokiem tej powieści jest to, że zaczyna się jak zwykła książka obyczajowa. Mamy freelancera, który pracuje często w domowym zaciszu, później rozpoczyna prace nad tekstem książki. Z biegiem fabuły powoli są wplatane wątki i elementy, które trudno racjonalnie wyjaśnić. Wszystko po to, by dotrzeć do finału tej historii. Zdradzę Wam, że na tym opowieść się nie kończy, ponieważ autor napisał kontynuację.
(…) Nie planowałem pisać kontynuacji. Po prostu nie przestawałem się zastanawiać, co stało się z Madsem po zakończeniu >>Serca świata<<. Ta myśl bardzo mnie pociągała, ale jednocześnie wydawało się niemal narracyjnym samobójstwem napisać powieść o całkowicie nieruchomym świecie. A jednak pewnego dnia usiadłem i napisałem kilka stron, i stopniowo zrozumiałem, że właśnie w tym tkwi sens: że to, co mnie przyciągało, to właśnie ta całkowicie zatrzymana rzeczywistość i możliwość jej eksplorowania razem z Madsem. (…) – przyznaje Viggo Bjerring w rozmowie z Arturem Bursztą. A ja Was zapraszam do lektury Serca świata.
Dziękuję za egzemplarz recenzencki wydawnictwu Biuro Literackie.
O autorze
Szczecinianka, blogerka, wierszokletka, dziennikarka, członkini Związku Literatów Polskich Oddziału w Szczecinie. Jej dziennikarski debiut miał miejsce w grudniu 2009 roku na łamach bezpłatnego kwartalnika fantastyczno-kryminalnego „Qfant” – ukazał się wtedy wywiad z pisarzem, Stefanem Dardą. W 2010 roku została wyróżniona w konkursie dla dziennikarzy obywatelskich „Żywe Miasto” zorganizowanym przez portal mmszczecin.pl za jeden z artykułów z cyklu „Ocalić od zapomnienia”, w którym pisała o zapomnianych i zaniedbanych zabytkach Szczecina. W dodatku kulturalnym „Poliartyzm” przy „Wieściach Polickich” pełniła funkcję redaktora naczelnego (2015-2016). Publikowała teksty prasowe również na łamach „Prestiżu. Magazynu Szczecińskiego”, „Wyjątku”, „Pryzmatu Literackiego”, Wieści Polickich” oraz pisała teksty dla „SzczecinBloga”. Prowadzi również bloga pod nazwą „Edis Anonima Art” na temat kultury i literatury, ale porusza sporadycznie inne tematy. Jej utwory poetyckie można znaleźć w „Pegazie Lubuskim”, „Poezji Dzisiaj”, almanachach Korytowskich Nocy Poetów oraz antologii „Przepływający świat słowa”. Wiersze w trzech edycjach Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza „O Złotą Metaforę” znalazły się pośród „wierszy zauważonych”, a w czwartej jej zestaw został wyróżniony. Autorka tomów poezji „Roztańczony atrament” i „(nie) z tej bajki”. Inicjatorka akcji „Przygarnij wiersz – on nie gryzie”, która promowała poezję szczecińskich literatów.







