12 sierpnia 2026 Autor Edyta Edis Anonima Rauhut 0

Poezja bez ukojenia. O „Seansie spirytystycznym” Roberta Rudiaka

Spread the love

Poezja bez ukojenia. O „Seansie spirytystycznym” Roberta Rudiaka

Cykl: Blogowe spotkania literackie

Dzisiaj opowiem o wrażeniach po lekturze tomiku poezji Roberta Rudiaka pod tytułem Seans spirytystyczny czyli zabawa z umarłą matką. Nie jest to książka, która koi. W wersach odnajdziemy wymiar duchowy i fizyczny cierpienia i śmierci, a także towarzyszącą temu bezsilność. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Anagram w 2025 roku.   

Grafika: Adrianna Rauhut.

Dzisiaj opowiem o wrażeniach po lekturze tomiku poezji Roberta Rudiaka pod tytułem Seans spirytystyczny czyli zabawa z umarłą matką. Nie jest to książka, która koi.  Autor prezentuje przed czytelnikiem poetykę surowego konkretu. Da się zauważyć, że unika skomplikowanych metafor czy rozbudowanych obrazów poetyckich na rzecz prostych, dosadnych, momentami ostrych sformułowań. Utwory są zwięzłe, co bardzo lubię w poezji, a sam tytuł jest przewrotny. Wiersze poruszają temat choroby, umierania i radzenia sobie ze stratą. Tytułowy seans spirytystyczny łatwo skojarzyć ze śmiercią oraz prowadzeniem dialogu z tymi, którzy odeszli. Przewrotny jest podtytuł: zabawa z umarłą matką – kontrastuje z powagą sytuacji i tematu. To jednak sprawia, że trudno przejść obojętnie obok tej książki.

Tytułowe seanse spirytystyczne ugruntowały sobie miejsce w kulturze czy tradycji minionych lat, kiedy rosło zainteresowani okultyzmem. Spotkałam się z tą tematyką całkiem niedawno, gdy czytałam książki Maria i Magdalena Magdaleny Samozwaniec czy Czarująca poetka. O Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej Joanny Jurgały-Jureczki. Motywy nadprzyrodzone, kontaktowanie się ze światem umarłych lub demonów gości również we współczesnej kulturze (w filmach, w literaturze, a czasem nawet na deskach teatru). Jednak w tym tomiku seans spirytystyczny jest lirycznym dialogiem z osobą ciężko chorą, umierającą i zmarłą. Może być sposobem na radzenie sobie z trudnymi wydarzeniami, ze stratą. Nie jest to motyw wpleciony dla uatrakcyjnienia tekstu, a metafora rozmowy pożegnalnej.

Motyw śmierci, pożegnania jest bardzo uniwersalny. Każdy mógł w pewnym momencie doświadczyć straty kogoś bliskiego. Tutaj odnajduję bardzo ważną funkcję poezji – poczucie wspólnoty doświadczeń. Poczucie, że nie jesteśmy sami z własnymi doświadczeniami. Czytelnik może odnaleźć w wierszach obrazy poetyckie, które oddają to, co sami czuli lub czują. Z tego powodu uważam, że poruszenie tego tematu jest bardzo ważne. Ważne dla autora, może także dla podmiotu lirycznego i czytelnika. Jednak warto nadmienić, że w wersach Roberta Rudiaka nie odnajdziemy pocieszenia i ukojenia. Surowa materia słowa będzie prowadzić czytelnika przez etapy trudnych zdarzeń, zostawiając zadrapania na myślach, emocjach i odczuciach.

Motyw więzi z matką pokazany w utworach także jest uniwersalny, a przy tym pokazany w sposób niewyidealizowany, za pomocą obrazów z życia codziennego, zabarwiony trudnymi momentami. Uczuciami i trudnymi emocjami. Obrazy zawarte w wierszach przypominają mi spektakl, który całkiem niedawno miałam okazję oglądać. Spektakl będący adaptacją książki Mateusza Pakuły. Nosi tytuł Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję. Tak samo, jak wiersze Roberta Rudiaka pokazywał więź z rodzicem, cierpienie i bezsilność wobec choroby i śmierci.

Książka jest podzielona na trzy rozdziały, które wskazują nam chronologie zdarzeń i doświadczeń: przed…, podczas…, po…. Książka wydaje się być precyzyjnie zaplanowana, nic nie jest pozostawione przypadkowi. Nie ma chaosu, a poukładane wiersze, które pokazują  elementy życia i śmierci: choroby, momentu odejścia, żałoby i próby pogodzenia się z tym, co się wydarzyło. Te etapy oddają w pewien sposób naturalny porządek świata, życia i śmierci, egzystowania. Są uniwersalne.

Zajrzyjmy do książki. Rozdział zatytułowany przed… otwiera utwór seans spirytystyczny/medium: pamiętam/ jak bardzo bałaś się mamo/ o moją przyszłość// miałem dwadzieścia lat/ i bałaś się/ co jeszcze mnie spotka// wywołałaś duszę swojej matki/ aby powiedziała co powinienem uczynić/ jaką drogę wybrać na dalsze życie// pamiętam jak długo wołałaś/ cieszyłaś się że przyszła/ jak płakałaś/ że mogłaś pomówić z jej duchem// obie bałyście się o mnie/ obie kochałyście// miałem dwadzieścia lat/ i tylko was dwie obok siebie.

Tytuł stanowią dwa słowa oddzielone ukośnikiem: seans spirytystyczny i medium. Podmiot liryczny zanurzył się we wspomnieniach. Wspomnieniach z dwiema kobietami. Z matką i babcią. Ten obraz oszczędny w słowach oddaje siłę więzi, jaka łączy bliskich sobie ludzi. Obrazuje potrzebę bliskości z poprzednim pokoleniem.  Wybrzmiewa tutaj troska o człowieka, który jest dzieckiem. Który znajduje się pod opieką. Pojawia się też tytułowy motyw seansów spirytystycznych, które są dialogiem. Kontaktem metafizycznym, ilustrując potrzebę bliskości nawet pomimo granicy, jaką jest śmierć. Wprowadza czytelnika do niezbyt kolorowy realiów związanych z duchowym i cielesnym wymiarem życia w towarzystwie choroby, śmierci i radzenia sobie z nią.

Tytuły wierszy są zapisywane w podobny sposób. Dwa zwroty oddzielone ukośnikami lub trzy. Zwroty, które kreślą nam kierunek w, jakim mamy podążać odbierając i interpretując utwory. Zwroty, przy których trzeba się na moment zatrzymać. Mogą tworzyć one rys symboliczno-teoretyczny, ogół, w którym mieści się zawarty w wierszu obraz surowego, niełatwego wspomnienia. Na przykład tutaj zestawione są ze sobą metanoia / aporia / teofania, czyli zmiana myślenia/ sytuacja bez wyjścia/ objawienie się bóstwa. Na stronie jedenastej mamy utwór diagnoza / predestynacja / fatum.

Przywołajmy wspomniany wiersz: diagnoza brzmiała: udar mózgu/ lewy płat całkowicie zgniły/ prawostronny paraliż/ utrata mowy/ zanik pamięci// to nie była już moja matka/ tylko zupełnie obca kobieta// – pana życie od tej pory/ kompletnie się zmieni// – niech pan zapomni tamten świat/ niech pan nie wraca do wspomnień// – musi pan nauczyć się żyć na nowo/ musi pan zrozumieć ułomność boga. Diagnoza jest zmianą, która niesie fatum i brak wpływu na to, co się dalej będzie działo. Słownictwo oddaje medyczną, precyzyjną brutalność oraz poczucie obcości wobec tego, co było, do której podmiot liryczny musi się dostosować. Równie surowe są wersy w utworach: epikryza / blasfemia / prowidencjalizm czy oddział neurologii / wypis / destynacja.     

Próby oswojenia ze zmianą, którą przyniosła choroba, odnajdziemy w wierszu quo vadis mater? / elegia / sacrum i profanum. Tutaj utwór przybiera formę wewnętrznego monologu do matki, która nie jest już taka, jaka była kiedyś. Równie poruszające są wersy zatytułowane teocentryzm / agnostycyzm, w których podmiot liryczny modli się o odjęcie bólu i cierpienia rodzicielce. Wybrzmiewa tutaj bezsilność. Trudne zdarzenia sprawiają, że do bezsilności dołącza gniew, co da się zauważyć tutaj: absolucja / nie-pogodze-nie / mistycyzm.

W kolejnym rozdziale odnajdujemy motyw śmierci pokazany na wiele różnych sposobów i obrazów poetyckich. W części zatytułowanej podczas… są wiersze, które prócz tytułów zawierają podtytuły w zawarte w nawiasach: eksterioryzacja / pieta / exodus (dzień śmierci) , near-death experience / danse macabre / leviticus (pogotowie), omukae / imitatio mortis / numeri (reanimacja). To kolejne drogowskazy, pozostawione przez autora. Wiersze przywołują poszczególne etapy odejścia, od reanimacji, dnia śmierci, przez regulowanie spraw związanych z pochówkiem. Poruszyły mnie utwory epifania / memento mori (zakład pogrzebowy), rekurencja / consolatio / apostasia (dzień pogrzebu) czy misterium / vanitas vanitatum / officium defuntorum (msza pogrzebowa).

Moją szczególną uwagę zwrócił utwór oddający to, co pozostaje po zmarłym. Przedmioty i rzeczy, które są pamiątką po codzienności, którą spędził człowiek na ziemi. Przedmioty, które pozostają jako świadectwo ludzkiego istnienia, jako symbol wspomnienia: nagle wszystko stało się/ niepotrzebne// ubrania kosmetyki/ książki fotografie/ paszport i dowód osobisty// sąsiedzi zabrali futra i kurtki/ siostra garsonki/ sukienki i buty// co zabrać/ co oddać/ co wyrzucić// dla siebie zatrzymałem tylko apaszkę/ aby czuć twoją obecność/ jej zapach wita mnie kiedy wracam do domu// dla siebie zatrzymałem/ twoją piżamę mamo/ co noc tuli mnie teraz i usypia// dla siebie zostawiłem też skarpetki/ które przy udarze zsunęły się w szpitalu/ trzymam je w kieszeni płaszcza// chodzą ze mną wszędzie/ nawet bardzo daleko/ i zawsze są blisko// jak amulet jak relikwie.

Przedmioty pozostałe po zmarłej są zwykłymi rzeczami codziennego użytku, ale niosą wartość uczuciową i emocjonalną. Zostają nazwane relikwiami, co tworzy kontrast pomiędzy sferą sacrum, a sferą profanum, co nie po raz pierwszy wybrzmiało w zbiorze wierszy Roberta Rudiaka. Przed nami ostatni rozdział tomiku czyli żałoba i próba pogodzenia się ze śmiercią bliskiej osoby zawarte w rozdziale po…

Rozdział otwiera wiersz teozofia / laudatio / spirytyzm, w którym czytelnik odnajdzie ponownie nawiązanie do pamięci, sacrum, profanum, a do tego dojdzie okultyzm: nie masz już adresu zamieszkania/ ani numeru telefonu// zlikwidowałem wszystko// pozostałe sprawy jak pesel/ paszport dowód osobisty nip/ konto i fundusz emerytalny/ zamknęły urzędy i bank// wymazano każdy ślad/ twojego istnienia// pozostałaś mamo/ tylko w akcie urodzenia/ szczątkowo w rachunkach/ i zeznaniach podatkowych// skasowano wszystkie twoje połączenia/ i relacje ze światem// zerwano niemal każdą więź/ łączącą nas kiedyś/ nic nie zostało// oprócz tabliczki ouija/ i książeczki do nabożeństwa// z mosiężnym kluczem/ włożonym w stronę/ modlitwy za zmarłych// to ostatnia nić porozumienia/ nasz jedyny kontakt.              

Ten rozdział to zapis momentów, myśli towarzyszących żałobie. Wizyt na cmentarzu, podczas których, jak nigdzie indziej, czujemy obecność zmarłego. Obecności w mieszkaniu, w którym żyła osoba, która odeszła. To chwilę, w których nie dowierzamy w śmierć. To momenty zaglądania do wspomnień. Żal nieodebranych telefonów i nieodbytych rozmów. Zachęcam do lektury utworów: transcendencja / exordium, jubel / caritas / meditatio mortis, ars moriendi / epitafium, okultyzm / spirytualizm / antropozofia i wielu innych. To droga przez refleksje, zakamarki myśli, odczuć, emocji i obaw.

W tomiku Roberta Rudiaka pod tytułem Seans spirytystyczny spotyka się brutalny naturalizm i szara codzienność z czułością i zapisem chwili. W wersach odnajdziemy wymiar duchowy i fizyczny cierpienia i śmierci, a także towarzyszącą temu bezsilność. Autor nie unika momentami drastycznych oraz intymnych szczegółów. Obok tego funkcjonuje opiekuńczość i czułość. Polecam lekturę tego zbioru wierszy.