Prawobrzeżne Gryfusie z własnymi historiami
Cykl: Ludzie kultury

Lokalny przedsiębiorca Waldemar Wasilewski razem z Adrianną Rauhut, zajmującą się grafiką 3D, inicjują akcję pod nazwą Prawobrzeżne Gryfusie. Zaprojektowane i wydrukowane w technologii 3D figurki trafiły już do Miejskiego Ośrodka Kultury w Szczecinie oraz filii numer 6 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Szczecinie, a to dopiero początek. Twórcy projektu zgodzili się porozmawiać o inicjatywie.
Edyta Edis Anonima Rauhut: Skąd pomysł na akcję Prawobrzeżne Gryfusie?
Waldemar Wasilewski: Pomysł zaczął kiełkować, gdy wybraliśmy się na wycieczkę do Wrocławia. Wtedy podczas spaceru ze znajomymi widzieliśmy wiele wrocławskich krasnali. To było świetne! Jeden stał na ulicy, inny wspinał się po budynku, kolejny stał przy cokole. To niektóre z wielu miejsc, w których się znajdowały. Pomyślałem, że fajnie by było, gdyby coś takiego pojawiło się w Szczecinie.
Edyta Edis Anonima Rauhut: I wtedy wpadłeś na pomysł, żeby gryfy pojawiły się w Szczecinie?
Waldemar Wasilewski: W sumie tak. Chociaż ten pomysł już się pojawiał. Mieliśmy szczecińskie gryfy. Aktualnie stoją między innymi pod Klubem Słowianin, pod wydziałami Uniwersytetu Szczecińskiego. Niestety ta inicjatywa na tym się zakończyła. My staramy się, żeby gryfusie pojawiły się w prawobrzeżnej części Szczecina, stąd nazwa inicjatywy.
Edyta Edis Anonima Rauhut: Czy koncepcja figurki zmieniała się, ewoluowała?
Waldemar Wasilewski: Różne były koncepcje. Od bardziej poważnych gryfów przez groźniej wyglądające po mocno uproszczone. Jednak uznaliśmy, że w młodzieżowej formie będą najfajniejsze, emanujące energią i urokiem.
Adrianna Rauhut: Chcieliśmy, żeby wywoływały uśmiech na twarzy. Zależy nam na tym, żeby gryfusie mogły robić wszystko, na przykład grać w piłkę, w gry planszowe. Niech każdy z nich ma swoją historię.
Edyta Edis Anonima Rauhut: Do tej pory gryfy, które stworzyliście, zostały przygarnięte przez Miejski Ośrodek Kultury w Szczecinie i filię numer 6 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Szczecinie. Dlaczego wybraliście te miejsca?
Waldemar Wasilewski: Uznałem, że są to na tę chwilę najbardziej dostępne miejsca, ponieważ gryfy w aktualnej formie nie mogą znajdować się na zewnątrz. Mogłyby zostać przez kogoś zabrane. Są też podatne na uszkodzenia i warunki pogodowe. To instytucje otwarte prawie codziennie, dużo osób odwiedza je, więc mieszkańcy Szczecina będą mogli przyjść w i nacieszyć oczy gryfusiami.
Edyta Edis Anonima Rauhut: Jakie były reakcje ze strony pracowników tych instytucji kultury?
Waldemar Wasilewski: Bardzo pozytywne. Przyznaję, że przerosły nasze oczekiwania. Ucieszyli się, bez problemu je zaadoptowali i wyeksponowali.
Adrianna Rauhut: Zaskoczyła mnie ta otwartość. Wszędzie, gdzie byliśmy, gryfy zostały miło przyjęte. W takich inicjatywach ważne jest zaangażowanie osób z zewnątrz.
Edyta Edis Anonima Rauhut: Gdzie w przyszłości będzie można spotkać wasze gryfy?
Waldemar Wasilewski: Zainteresowanie jest ze strony Kokos Baru, Zespołu Szkół nr 2, Siedziby Rady Osiedle Słoneczne, Top Baru, Domu Kultury Krzemień. Celujemy przede wszystkim w instytucje i firmy jak najdłużej otwarte, aby gryfuś był dostępny dla Szczecinian. W planach są kolejne miejsca, które zgłaszali nam mieszkańcy.
Adrianna Rauhut: Myślę, że ta lista lokalizacji już i tak jest długa. Realizacja zajmie nam co najmniej kilka miesięcy.
Jak zamierzacie realizację rozłożyć czasowo?
Waldemar Wasilewski: Od jednej, dwóch figurek miesięcznie do nawet trzech lub czterech. Wszystko zależy od czasu, który będziemy mogli na to poświęcić i ilości pracy w miesiącu.
Edyta Edis Anonima Rauhut: Czy bierzecie pod uwagę rozszerzenie realizacji akcji na cały Szczecin?
Waldemar Wasilewski: Na tę chwilę skupiamy się na prawobrzeżnej części miasta. Może z czasem trafią one do innych dzielnic, jeśli będzie zainteresowanie ze strony instytucji i firm.
Edyta Edis Anonima Rauhut: Jak powstają gryfusie?
Adrianna Rauhut: Wszystko zaczyna się w sumie od projektowania w programie do grafiki 3D. Na tym etapie powstaje koncepcja i wygląd figurki z określonym atrybutem, który zostaje dostosowany do miejsca. W przypadku biblioteki znakiem rozpoznawczym była książka, a Miejskiego Ośrodka Kultury w Szczecinie – kostka do gry nawiązująca do rozrywkowego charakteru tej instytucji. Następnie gryf jest drukowany, co zajmuje średnio sześć godzin.
Edyta Edis Anonima Rauhut: Jaka figurka powstaje aktualnie?
Gryfuś dla Kokos Baru przy ul. Żaglowej 2.
Edyta Edis Anonima Rauhut: Dziękuję za rozmowę.
O autorze
Szczecinianka, blogerka, wierszokletka, dziennikarka, członkini Związku Literatów Polskich Oddziału w Szczecinie. Jej dziennikarski debiut miał miejsce w grudniu 2009 roku na łamach bezpłatnego kwartalnika fantastyczno-kryminalnego „Qfant” – ukazał się wtedy wywiad z pisarzem, Stefanem Dardą. W 2010 roku została wyróżniona w konkursie dla dziennikarzy obywatelskich „Żywe Miasto” zorganizowanym przez portal mmszczecin.pl za jeden z artykułów z cyklu „Ocalić od zapomnienia”, w którym pisała o zapomnianych i zaniedbanych zabytkach Szczecina. W dodatku kulturalnym „Poliartyzm” przy „Wieściach Polickich” pełniła funkcję redaktora naczelnego (2015-2016). Publikowała teksty prasowe również na łamach „Prestiżu. Magazynu Szczecińskiego”, „Wyjątku”, „Pryzmatu Literackiego”, Wieści Polickich” oraz pisała teksty dla „SzczecinBloga”. Prowadzi również bloga pod nazwą „Edis Anonima Art” na temat kultury i literatury, ale porusza sporadycznie inne tematy. Jej utwory poetyckie można znaleźć w „Pegazie Lubuskim”, „Poezji Dzisiaj”, almanachach Korytowskich Nocy Poetów oraz antologii „Przepływający świat słowa”. Wiersze w trzech edycjach Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza „O Złotą Metaforę” znalazły się pośród „wierszy zauważonych”, a w czwartej jej zestaw został wyróżniony. Autorka tomów poezji „Roztańczony atrament” i „(nie) z tej bajki”. Inicjatorka akcji „Przygarnij wiersz – on nie gryzie”, która promowała poezję szczecińskich literatów.







