Wspomnienia o Magdalenie Samozwaniec
Cykl: Blogowe spotkania literackie

Zapraszam na spotkanie z pisarką, główną bohaterką książki Magdalena Samozwaniec. 91 wspomnień o pierwszej damie polskiej satyry Gracjany Miller-Zielińskiej i Rafała Podrazy. Publikacja będąca efektem pracy dwójki biografów ukazała się w czerwcu 2026 roku nakładem Wydawnictwa Vectra. Pozwala spojrzeć na autorkę Marii i Magdaleny z wielu perspektyw – oczami rodziny i badaczy, przyjaciół, literatów, krytyków, artystów, ludzi ze świata teatru i estrady oraz znajomych. Te wspomnienia tworzą pełniejszy portret Magdaleny Samozwaniec rysujący się w różnych momentach jej życia.
Ukazała się książka dwójki biografów, którzy nie mieli okazji się spotkać. Gracjana Miller-Zielińska zmarła w czerwcu 2025 roku. Była pierwszą biografką Magdaleny i jej sekretarzem literackim. Jak więc powstała publikacja? Dzięki mediom społecznościowym Rafał Podraza poznał wnuczkę biografki, również Gracjanę oraz jej syna, Ireneusza Zielińskiego. Dzięki temu Rafał Podraza zyskał dostęp do archiwum pisarskiego Magdaleny Samozwaniec, które niegdyś pozostawało pod opieką Gracjany Miller-Zielińskiej. Otrzymał również zgodę na połączenie dwóch książek: opracowania O Magdalenie Samozwaniec. Wspomnienia z 1979 roku Gracjany Miller-Zielińskiej i jego własnej książki z 2012 roku Córka Kossaka. Wspomnienia o Magdalenie Samozwaniec. Teraz tytuł Magdalena Samozwaniec. 91 wspomnień o pierwszej damie polskiej satyry trafił do rąk czytelników. Tych, którzy jeszcze po tę książkę nie sięgnęli, zachęcam.
Cenię książki, które są świadectwem czasu minionego, pozwalają poznać ludzi, których ja osobiście nie będę miała okazji spotkać. Do takich publikacji należą właśnie wspomnienia o Magdalenie Samozwaniec. Wspomnienia, które są świadectwem tego, co było. Tego, jak pierwsza dama polskiej satyry budowała swój dorobek latami. Jak dbała o pamięć o Kossakach, również o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Ten zbiór i jego promocja sprawiają, że o Magdalenie Samozwaniec nadal się mówi, pojawia się w mediach, w rozmowach pomiędzy czytelnikami. Nadal się o niej pamięta. Nie zdziwiło mnie również to, że Rafał Podraza powrócił do swojej pierwszej bohaterki. Jak kiedyś wspominał, to właśnie od niej zaczęła się jego przygoda z pisaniem na poważnie.
Ta książka jest również pretekstem do rozmów o rodzinie Kossaków, do której należała Magdalena. Wnuczka Juliusza, córka Wojciecha i Marii, siostra Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Jerzego Kossaka. Kuzynka Zofii Kossak i ciotka Simony Kossak. O tej artystycznej rodzinie pełnej osób władających pędzlem i piórem trudno zapomnieć, a tym bardziej warto o niej przypominać. Warto przypominać, ale niekoniecznie szukać tutaj sensacji. Przy tym wątku warto zwrócić uwagę na jedno ze wspomnień, które zostało poszerzone. Mowa o wspomnieniu Teresy Podrazy, chrześnicy Zygmunta Niewidowskiego.
Trudno się z tymi słowami nie zgodzić: (…) Minęło tyle lat, a ja wciąż o niej pamiętam. Nie ma ciotki Madzi, nie ma Elżbiety [Kossak] i jej córek, Simony czy Glorii. Ale tamte rodzinne niesnaski znowu wróciły za sprawą ludzi, których wciąż ekscytują >>skandale<< Kossaków. Skąd ta potrzeba przywracania >>złej pamięci<<? Publikacje w książkach i prasie, programy telewizyjne, filmy… nie oszczędzają nikogo z Rodziny. Dlaczego nikt tego nie sprawdza, nie konsultuje, nie weryfikuje. Byleby SENSACJA! Sensacja opowiedziana najczęściej niewybrednym (prostackim) językiem, oparta na plotce, pomówieniach , kłamstwie, niezrozumieniu czasu ani motywów postępowania osób! (…) Teresa Podraza podsumowuje, że bardzo łatwo jest oczernić kogoś, kto nie może się już bronić, dlatego czyni to w ich imieniu.
Chciałam zwrócić uwagę na ten fragment, ponieważ trend poszukiwania sensacji jest widoczny w wielu sferach nie tylko kultury. W książkach, w publikacjach prasowych, w filmach. Nie tylko w publikacjach i produkcjach dotyczących rodziny Kossaków, również o innych ludziach świata kultury. A słowo, obraz, wspomnienie podtrzymują pamięć, więc niech będą zweryfikowane, zgodne ze stanem faktycznym i wypowiedziane oraz pokazane z szacunkiem w stosunku do ludzi, o których mowa. Nie potrzebujemy sensacyjnych dezinformacji. Przekaz zawarty w tym wspomnieniu pozostaje aktualny, niestety.
Wielość wspomnień tworzy portret Magdaleny Samozwaniec z różnych perspektyw, w wielu momentach jej życia. To cenne świadectwa, których zaletą jest nie tylko bogactwo faktów, ale także subiektywizm. Dowiadujemy się, jak Magdalena Samozwaniec była odbierana przez przyjaciół, znajomych, osoby ze środowisk literackich i artystycznych; Jak odbierano jej działania, postawę, twórczość, cięte riposty? Jakie dyskusje toczyły się wokół jej debiutu pod tytułem Na ustach grzechu? Jakie wrażenie zrobiła powieść Maria i Magdalena? Jak odbierano jej relację z siostrą Marią Pawlikowską-Jasnorzewską? Na te i wiele innych pytań czytelnik odnajdzie odpowiedzi w książce Magdalena Samozwaniec. 91 wspomnień o pierwszej damie polskiej satyry.
Wśród wspominających Magdalenę Samozwaniec jest także współautorka książki, Gracjana Miller-Zielińska. Jak opowiadał w rozmowie ze mną Rafał Podraza, (…) To było gotowe wspomnienie, maszynopis, który przepisałem i za zgodą syna pani Gracjany, wykorzystałem w książce. A jako że Gracjana Miller-Zielińska nigdy nie opublikowała tego wspomnienia, to była znakomita okazja by to zrobić. (…) Rozpoczyna się ono od wiersza młodziutkiej Lilki o swojej siostrze. Jak napisała biografka, (…) Wiadomo było, że z małej Lilki wyrośnie wielka poetka, tylko nikt nie wiedział, że będzie się podpisywała Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. A co do Madzi, to nikt się nie zastanawiał, nikt nie przypuszczał, że ta zwykła Madzia stanie się kiedyś Magdaleną Samozwaniec, zjadliwym satyrykiem w spódnicy. (…)
W książce Magdalena nie jest idealizowana. Dopuszcza się do głosu nie tylko zachwyty, czy ciepłe, miłe wspomnienia o pisarce. Znajdziemy tutaj również słowa krytyki wobec niej, wobec jej twórczości. To czyni wyłaniający się obraz pisarki bardziej naturalny. Sposób, w jaki jest wspominana, jest uzależniony też od relacji, jaka łączyła Magdalenę z daną osobą, jak często dochodziło do spotkań, czy utrzymywania kontaktu. Zależne jest to od okoliczności. Chętnie czytałam wspomnienia prozą, wierszem. W książce znalazły się także listy Magdaleny do Anny Kruczkiewicz, Zygmunta Niewidowskiego, Jarosława Iwaszkiewicza, Kornela Makuszyńskiego, Kazimiery Iłłakowiczówny, Natalii Gałczyńskiej czy Tymona Terleckiego.
Dopełnieniem wspomnień są dwa rozdziały kończące książkę. Pierwszy z nich, to Aforyzmy, anegdoty, anegdotki z życia Magdaleny Samozwaniec. Całość porządkuje skrócone kalendarium życia i twórczości pisarki. Książka Magdalena Samozwaniec. 91 wspomnień o pierwszej damie polskiej satyry jest pełna nieznanych wcześniej fotografii i materiałów. Polecam lekturę książki Gracjany Miller-Zielińskiej i Rafała Podrazy – to duża dawka wiedzy podana w przystępny sposób. Chętnie przeczytałam.
Dziękuję za egzemplarz recenzencki Fundacji Kossakówny im. Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Magdaleny Samozwaniec.
O autorze
Szczecinianka, blogerka, wierszokletka, dziennikarka, członkini Związku Literatów Polskich Oddziału w Szczecinie. Jej dziennikarski debiut miał miejsce w grudniu 2009 roku na łamach bezpłatnego kwartalnika fantastyczno-kryminalnego „Qfant” – ukazał się wtedy wywiad z pisarzem, Stefanem Dardą. W 2010 roku została wyróżniona w konkursie dla dziennikarzy obywatelskich „Żywe Miasto” zorganizowanym przez portal mmszczecin.pl za jeden z artykułów z cyklu „Ocalić od zapomnienia”, w którym pisała o zapomnianych i zaniedbanych zabytkach Szczecina. W dodatku kulturalnym „Poliartyzm” przy „Wieściach Polickich” pełniła funkcję redaktora naczelnego (2015-2016). Publikowała teksty prasowe również na łamach „Prestiżu. Magazynu Szczecińskiego”, „Wyjątku”, „Pryzmatu Literackiego”, Wieści Polickich” oraz pisała teksty dla „SzczecinBloga”. Prowadzi również bloga pod nazwą „Edis Anonima Art” na temat kultury i literatury, ale porusza sporadycznie inne tematy. Jej utwory poetyckie można znaleźć w „Pegazie Lubuskim”, „Poezji Dzisiaj”, almanachach Korytowskich Nocy Poetów oraz antologii „Przepływający świat słowa”. Wiersze w trzech edycjach Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza „O Złotą Metaforę” znalazły się pośród „wierszy zauważonych”, a w czwartej jej zestaw został wyróżniony. Autorka tomów poezji „Roztańczony atrament” i „(nie) z tej bajki”. Inicjatorka akcji „Przygarnij wiersz – on nie gryzie”, która promowała poezję szczecińskich literatów.







