Poezja Doroty Płoszczyńskiej o poezji
Cykl: Blogowe spotkania literackie
Sprawdź, gdzie kupić
Ponownie spotykamy się przy twórczości Doroty Płoszczyńskiej. Opowiem o wrażeniach po lekturze kolejnej części tryptyku Spis słów do użytku wewnętrznego. Nosi tytuł Wiersze. Tak więc utwór poetycki będzie nie tylko omawianą formą, ale również bohaterem. Książka ukazała się nakładem Fundacji Duży Format w 2024 roku.
Zbiór Spis słów do użytku wewnętrznego. Wiersze otwiera sentencja Wystarczy łza, by zobaczyć ocean. Niewątpliwie poezja ukazuje często głębię uczuć, emocji, a nawet chwil, które je wywołują. Jest też taka, w której poeci i poetki ukazują swoje spojrzenie na świat wewnętrzny i zewnętrzny. Jedno zdarzenie, jedna mała kropla, nawet łza może przywołać falę myśli, refleksji, emocji.
Czy wiersze, to ważne słowo do użytku wewnętrznego? Myślę, że tak, nie tylko dla poetów, także dla czytelników poezji, jej miłośników. To forma, w której często w minimum słów mieści się maksimum treści. Forma, w której każde słowo ma znaczenie. Znaczenie, które można odkrywać podczas lektury. Taka właśnie jest też twórczość Doroty Płoszczyńskiej. W tej książce znajdziemy wiersze autotematyczne. Głównymi tematami są utwory poetyckie, proces ich tworzenia ukazany wielowymiarowo.
Zajrzyjmy na pierwszą stronę tomiku: wiersz/ przemyciłam go przez granicę/ zmieniłam klimat w metaforę/ nie mieścił się w tomiku/ więc siedział w przedziale umysłu/ bez dotyku weny/ wreszcie odkurzyłam zapomniane frazy/ w szczelinach wersów/ dojrzał do aureoli// słucham jak oddycha/ to znaczy że żyje/ pocieszam się/ nie puentując/ żeby nie zapeszyć. Ten utwór pokazuje liryczne ujęcie procesu powstawania pomysłu na wiersz, który nie został jeszcze przelany na papier, nie został dopasowany do zestawu, który musiał dojrzeć do momentu, by pokazać się światu w pełnej krasie.
Sama tematyka tomiku jest mi bliska. Lubię od czasu do czasu napisać wiersz. Przelać na papier to, co mi w duszy gra, a potem opracowywać to językowo, szukać obrazów poetyckich, poprawiać, dobierać słowa. Ale nie tylko dlatego. Lubię też czytać wiersze innych poetek i poetów. Czytać wiersz za wierszem, zatrzymywać się przy utworach, które zwróciły moją uwagę. Odkrywać znaczenia kryjące się za obrazami poetyckimi, metaforami. Poznawać poniekąd autora lub autorkę.
Dorota Płoszczyńska odkrywa przed czytelnikiem kulisy pisania w utworze pisanie wiersza: wiersz powinien mieć akcję/ jak rozpędzony pociąg/ kończący bieg/ na środku jeziora// macanie lądu/ jest monotonne/ jeśli dopiszemy/ swawolną wyuzdaną/ rozłożoną na akty/ muzykę/ zadziała miłość/ z refleksem światła/ nad łupiną oka i/ ogród języków// na koniec (trzeba przecież skończyć wiersz)/ kwili w nas dziecko/ donosi słowa do milczenia/ rączkami chwyta za krtań/ dziewczynę staruszkę/ o jednym imieniu.
Jaki więc powinien być wiersz? Powinien wywoływać emocje nie tylko w piszącym, ale również w czytelniku. Szczególnie widać to w pierwszej zwrotce, a następnie podmiot liryczny stwierdza, że macanie lądu/ jest monotonne. Może wiersz powinien zaskakiwać formą, przekazem, grą słów? W wyżej zacytowanym utworze z pewnością odnajdziemy grę słów. Obrazy poetyckie mogą przypominać nawiązania do filmu akcji, w którym jest wszystko to, co zatrzymuje obserwatora, czytelnika: szybsze bicie serca i przykuwający uwagę finał.
Jakie jeszcze powinno być pisanie wiersza? Poetka spieszy z odpowiedzią: w wierszu powinna/ dziać się miłość/ jeśli nie to intryga/ quasi-retoryczna// parada/ na szpilkach/ emocje/ w formie ratio/ najlepiej związane w supeł/ na krześle/ w półmroku/ sterta ubrań/ zapach lawendy/ lub mimozy/ owoce świeże/ prawdziwe/ jak życie/ po życiu/ obojętność/ poeci określają brakiem. Mamy tu swoistą anatomię wiersza, która wyrażona w słowach oddziałuje na zmysły takie, jak wzrok, czy węch. Obrazy wyliczane po kolei, by na koniec wyznaczyć kierunek przewrotną puentą.
Nie powstanie jednak utwór poetycki bez weny, która niekiedy jest siłą napędową procesu twórczego: niepokój/ kiedy wiesz więcej/ albo nie wiesz wcale/ rozmawiasz w czasie/ który nie nadszedł/ z kimś kogo już nie ma// pusty dom/ pod wezwaniem/ cienkiej warstwy skóry/ kilka sekretów/ trzymanych w napięciu/ czekanie/ na oddech/ odległy od ziemi/ z dala od nieba/ który milczącej mowie/ nada twoją formę.
W wierszu wena inspiracja zdaje się być towarzyszem, któremu nadaje się formę. Utwór nie powstał jeszcze, więc rozmowa odbywa się w czasie, który jeszcze nie nadszedł. Inspiracja może być kimś, kto był, ale odszedł. Od tego wiersza bije zaduma, melancholia. Bycie sam na sam z refleksją gdzieś pomiędzy tym, co ziemskie, a tym, co bliżej nieba. Wyraźnym akcentem jest oksymoron milcząca mowa. Może zwracać uwagę na to, że poezja powstaje w ciszy, w której jednak przelewamy słowa na papier.
Zwróciły moją uwagę także utwory ten wiersz, użyj animacji, wiersz i nie wiersz, nie mogę urodzić tego wiersza, Oddam w dobre ręce, o wierszu który nie powstał. Każdy z nich odsłania przed czytelnikiem inny wymiar chwil spędzonych z wierszem, poezją. Chwil, które spędzają z nimi sami autorzy, ale mogą być to refleksje także czytających. A może ten czytający pewnego dnie także weźmie do ręki pióro?
Zajrzyjmy do utworu niech będą dotykiem: powiedziałeś/ nie lubię gładkich wierszy/ tych które uczą wybaczać/ ani tych patrzących z ukosa/ na przyrodzenie/ czy też tych które/ kaleczą krawędzią spokój/ zmieniają kierunek/ niech będą pytaniem/ o jaźń odwróconą/ i wszelkie rozbieżności/ między mniej i więcej/ o to co rzeczywiste/ i najbardziej boli.
Gładkie utwory poetyckie noszące pewne znamiona idealizacji rzeczywistości, czy edukujące, jak postępować mogą być nurtem, który w nadmiarze jest monotonny. Krytykę zastanej rzeczywistości w poezji też już zapewne dobrze znamy. Jednak inaczej jest, gdy twórczość poetycka nie uczy, nie krytykuje, nie dyktuje przekonań, a skłania do własnych refleksji. Dotyka pewnych przestrzeni subtelnie. To kolejny utwór Doroty Płoszczyńskiej, który nakreśla przestrzeń, w jakiej może funkcjonować poezja, a przy tym nadaje jej kierunek.
Kierunek poezji również wyznacza utwór zamykający tomik: pisz tak/ aby wypuścić zdziwienie/ niech będzie latawcem epoki/ od zdania do zdania/ spojrzeniem/ jakbyś dla wiersza/ wkładała/ jedwabne pończochy/ i wilgoć unosiła do głowy// pisz aby chwytać oddech/ i drażnić milczenie/ potrzebą powietrza.
Ten wiersz w krótkiej formie jest lirycznym poradnikiem, jak pisać. Jak zadziwiać słowem. Jak wznieść słowo na podniebne wyżyny czasu doczesnego i przyszłego. Wkładanie jedwabnych pończoch można odbierać jako moment uroczysty lub wyjątkowy i w takich okolicznościach i warunkach ma powstawać i żyć słowo. Ma drażnić milczenie. Może je przerywać?
Lektura tomiku Spis słów do użytku wewnętrznego. Wiersze pozwala zatrzymać się na moment przy samej istocie poezji, przyjrzeć się jej z wielu perspektyw. Również z punktu widzenia osoby piszącej. Zaletą jest uniwersalność tematu, który może zainteresować tych, którzy piszą, tych, którzy czytają i tych, którzy zamierzają pisać. Zachwyca bogactwo obrazów poetyckich i gra słów, które sprawiają, że lektura nie jest monotonna, a przy tym zaskakuje. Polecam książkę poetycką Doroty Płoszczyńskiej.
Dziękuję za egzemplarz recenzencki Fundacji Duży Format.
O autorze
Szczecinianka, blogerka, wierszokletka, dziennikarka, członkini Związku Literatów Polskich Oddziału w Szczecinie. Jej dziennikarski debiut miał miejsce w grudniu 2009 roku na łamach bezpłatnego kwartalnika fantastyczno-kryminalnego „Qfant” – ukazał się wtedy wywiad z pisarzem, Stefanem Dardą. W 2010 roku została wyróżniona w konkursie dla dziennikarzy obywatelskich „Żywe Miasto” zorganizowanym przez portal mmszczecin.pl za jeden z artykułów z cyklu „Ocalić od zapomnienia”, w którym pisała o zapomnianych i zaniedbanych zabytkach Szczecina. W dodatku kulturalnym „Poliartyzm” przy „Wieściach Polickich” pełniła funkcję redaktora naczelnego (2015-2016). Publikowała teksty prasowe również na łamach „Prestiżu. Magazynu Szczecińskiego”, „Wyjątku”, „Pryzmatu Literackiego”, Wieści Polickich” oraz pisała teksty dla „SzczecinBloga”. Prowadzi również bloga pod nazwą „Edis Anonima Art” na temat kultury i literatury, ale porusza sporadycznie inne tematy. Jej utwory poetyckie można znaleźć w „Pegazie Lubuskim”, „Poezji Dzisiaj”, almanachach Korytowskich Nocy Poetów oraz antologii „Przepływający świat słowa”. Wiersze w trzech edycjach Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza „O Złotą Metaforę” znalazły się pośród „wierszy zauważonych”, a w czwartej jej zestaw został wyróżniony. Autorka tomów poezji „Roztańczony atrament” i „(nie) z tej bajki”. Inicjatorka akcji „Przygarnij wiersz – on nie gryzie”, która promowała poezję szczecińskich literatów.







