Historia, która inspiruje
Cykl: Blogowe spotkania literackie
Sprawdź, gdzie kupić
Literatura faktu często pozwala poznać ludzi, przestrzenie, w których się obracają. Taką możliwością jest lektura książki autobiograficznej Doroty Raben pod tytułem Różowe marzenia. Żelazne kontrakty. Możemy dowiedzieć się, z jakimi wyzwaniami mierzyła się autorka w życiu zawodowym i osobistym. Publikacja ukazała się nakładem Wydawnictwa Novae Res w tym roku.
Już tytuł Różowe marzenia. Żelazne kontrakty może zwracać uwagę czytelnika na delikatność kobiecej natury i marzenia, które mierzą się z nieco brutalniejszą rzeczywistością, światem biznesu, a momentami nawet polityki. Kontrastowe zestawienie zastosowane w tytule niewątpliwie przyciąga uwagę. Książkę przeczytałam chętnie. To przede wszystkim opowieść o sile, która jest człowiekowi potrzebna w momentach prób, w obliczu wyzwań, które wynikają z sytuacji w życiu zawodowym i osobistym. Również w chwilach upadku. Już w pierwszym rozdziale przywołane zostają słowa Konfucjusza: Naszą największą chwałą nie jest to, aby nigdy nie upaść, ale to, żeby po każdym upadku powstać.
Zwróciłam uwagę także na wymiar osobisty całej historii. Dorota Raben wpuszcza czytelnika do jej relacji z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Do zdarzeń, które nie miały związku tylko z drogą zawodową. Pisze między innymi o sprawach zdrowotnych, czy rodzinnych, trudach, które ją budowały. To sprawia, że opowieść jest pełniejsza, bardziej dopowiedziana. Ludzie często oddzielają sferę prywatną od zawodowej, ale jednocześnie pozostaje świadomość, że jednak ważne decyzje zawodowe dotyczące zmian często podejmuje się, mając na uwadze sytuację osobistą.
Jednak życie osobiste nie jest tylko dopełnieniem, ale również ważnym wątkiem, ponieważ w tej przestrzeni człowiek toczy walki o siebie, o bliskich. Nie brakuje w książce osobistych refleksji autorki, tego, jak ona patrzy na świat i tego, jak postrzega samą siebie i swoje działania oraz to, co ją spotykało. Jak pisze na koniec pierwszego rozdziału, (…) Poobijana, chora, malowałam usta na czerwono, wkładałam kolorowy garnitur, szpilki i szłam do przodu. Nikt nie wiedział, co się działo za zamkniętymi drzwiami. A moja dusza znów stanowiła całość, jakby zastosowano na niej techniki Kintsugi. Im więcej blizn nosiłam, tym silniejsza, odporniejsza, odważniejsza się stawałam, niczym sklejona złotem. Z każdą raną byłam więcej warta. Lektura Różowych marzeń. Żelaznych kontraktów nieco uchyla wspomniane w cytacie drzwi.
Ciekawymi wątkami były także liczne podróże, te wypoczynkowe i te służbowe. Czytelnik może także poznać świat logistyki i biznesu. Nie możemy zapominać, że to publikacja o ikonie polskiej logistyki. Bohaterka poświęciła tej dziedzinie wiele lat pracy. (…) Pierwsza kobieta prezes polskich portów morskich stojąca na czele Zarządu Morskiego Portu Gdańsk. Autorytet w różowych szpilkach – czyli Dorota Raben, kobieta, która w świecie biznesu zdobyła logistyczny Mount Everest. (…) – możemy przeczytać już w opisie wydawcy.
Mimo że bohaterką książki jest autorytet w świecie logistyki, to nie mamy do czynienia z patetyzmem, co bardzo cenię w tej publikacji. Nie brakuje w Różowych marzeniach. Żelaznych kontraktach burz i słonecznych, pogodnych dni, wzlotów i upadków, ludzi, którzy pomagali, okazywali wsparcie, jak również tych, którzy komplikowali sytuacje lub rzucali kłody pod nogi. Pokazana była codzienność usłana dającymi radość i satysfakcję zdarzeniami, momentami pełnymi ryzyka i stresu. To sprawia, że historia ma wymiar uniwersalny. Wręcz inspiruje do podążania za tym, czego pragniemy pomimo trudności.
Książka Doroty Raben wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Wątki są poukładane w rozdziałach, co sprawia wrażenie zachowania porządku prezentowanych wspomnień z różnych sfer życia prywatnego i zawodowego. Czyta się szybko, polecam Różowe marzenia. Żelazne kontrakty na długie, jesienne wieczory.
Dziękuję za egzemplarz recenzencki Wydawnictwu Novae Res.
O autorze
Szczecinianka, blogerka, wierszokletka, dziennikarka, członkini Związku Literatów Polskich Oddziału w Szczecinie. Jej dziennikarski debiut miał miejsce w grudniu 2009 roku na łamach bezpłatnego kwartalnika fantastyczno-kryminalnego „Qfant” – ukazał się wtedy wywiad z pisarzem, Stefanem Dardą. W 2010 roku została wyróżniona w konkursie dla dziennikarzy obywatelskich „Żywe Miasto” zorganizowanym przez portal mmszczecin.pl za jeden z artykułów z cyklu „Ocalić od zapomnienia”, w którym pisała o zapomnianych i zaniedbanych zabytkach Szczecina. W dodatku kulturalnym „Poliartyzm” przy „Wieściach Polickich” pełniła funkcję redaktora naczelnego (2015-2016). Publikowała teksty prasowe również na łamach „Prestiżu. Magazynu Szczecińskiego”, „Wyjątku”, „Pryzmatu Literackiego”, Wieści Polickich” oraz pisała teksty dla „SzczecinBloga”. Prowadzi również bloga pod nazwą „Edis Anonima Art” na temat kultury i literatury, ale porusza sporadycznie inne tematy. Jej utwory poetyckie można znaleźć w „Pegazie Lubuskim”, „Poezji Dzisiaj”, almanachach Korytowskich Nocy Poetów oraz antologii „Przepływający świat słowa”. Wiersze w trzech edycjach Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza „O Złotą Metaforę” znalazły się pośród „wierszy zauważonych”, a w czwartej jej zestaw został wyróżniony. Autorka tomów poezji „Roztańczony atrament” i „(nie) z tej bajki”. Inicjatorka akcji „Przygarnij wiersz – on nie gryzie”, która promowała poezję szczecińskich literatów.





