4 lipca 2025 Autor Edyta Edis Anonima Rauhut 0

Odcienie poezji laureatów konkursu im. Józefa Bursewicza

Spread the love

Odcienie poezji laureatów konkursu im. Józefa Bursewicza

Cykl: Blogowe spotkania literackie

Grafika: Adrianna Rauhut.

Poezja miewa różne odcienie. Tę różnorodność z pewnością dostrzeżemy spotykając się z wieloma stylami i licznymi refleksjami ubranymi w wersy. Jest ku temu okazja, ponieważ chciałabym zaproponować lekturę pozycji X Międzynarodowy Konkurs Poetycki im. Józefa Bursewicza >>O Złotą Metaforę<< . Almanach poetycki.  Książka ukazała się nakładem Związku Literatów Polskich Oddziału w Szczecinie w Wydawnictwie hogben. Poetom i poetkom nagrodzonym w konkursie gratuluję, a Ciebie czytelniku chciałabym zaprosić na spotkanie z poezją nagrodzonych, wyróżnionych i zauważonych autorów.

Jak pisze Barbara Elmanowska (…) Bycie jurorką/jurorem to trudne zadanie. Czytając, obcuje się z różną wrażliwością, ideą. Szukaliśmy nie tylko dojrzałości formalnej, ale też świeżości obrazowania, własnego tonu, nieoczywistej obserwacji. Czasem był to jeden wers, czasem sposób prowadzenia wiersza, który zostawał z nami na dłużej. Zgodnie z tradycją konkursu przyznaliśmy trzy nagrody główne, trzy wyróżnienia oraz wskazaliśmy wiersze zauważone. Te ostatnie traktujemy jako istotny element całego zestawu — to gest uznania wobec osób piszących, które być może są jeszcze w drodze, ale już teraz potrafią zbudować uwagę czytelnika wokół pojedynczego obrazu, rytmu lub tematu. Czasem wystarczyło jedno odważne przesunięcie sensu, byśmy chcieli się zatrzymać.(…)

To już dziesiąta edycja konkursu im. Józefa Bursewicza w ramach X Szczecińskiej Wiosny Poezji. W tym roku wzięły w nim udział 53 osoby, poeci i poetki z Polski oraz z zagranicy. Łącznie wpłynęło 159 utworów. Wyniki zostały już ogłoszone podczas koncertu słowno-muzycznego w Willi Lentza. Książka, którą Wam proponuję, jest nie tylko pamiątką po kolejnej już edycji inicjatywy, ale przede wszystkim publikacją, w której znajdziemy wielu autorów i ich utwory. Poetyki różniące się od siebie, a przy tym przyciągające uwagę. Podczas tego blogowego spotkania literackiego będę się kierowała bardziej własnym odbiorem poezji, tym, które wiersze nie dały o sobie zapomnieć, niż kolejnością wyznaczaną przez werdykt jury X Międzynarodowego Konkursu im. Józefa Bursewicza O Złotą Metaforę.

Odnalazłam tu też poetki, których twórczość miałam okazję już poznać i od nich chciałabym zacząć. Nie tak dawno temu miałam okazję recenzować zbiór wierszy Agnieszki Mohylowskiej zbierało się wisiało, który został wydany nakładem Fundacji Duży Format w 2024 roku. Laureatka wielu konkursów, poetka, prozaiczka, redaktorka, absolwentka polonistyki i filmoznawstwa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu została również dostrzeżona w X Międzynarodowym Konkursie Poetyckim im. Józefa Bursewicza O Złotą Metaforę. Wśród utworów zauważonych znalazł się wiersz Wyprawa po słońce.

Tytułowe słońce jest dosyć znanym motywem w kulturze, sztuce i symbolice. Uznaje się je za wyznacznik rytmu dnia, symbolizuje nieskończoność, mądrość, witalność, płodność, życie i ogień. Często uznawane jest za coś, co motywuje do działania, kojarzy się ze zdrowiem, bezpieczeństwem i chęcią do życia. Czy tak postrzega słońce podmiot liryczny? Jaką rolę będzie ono odgrywało w wersach Agnieszki Mohylowskiej?

Sprawdźmy: Polna droga donikąd, obrzeża,/ gdzie można porzucić ciężką myśl/ i już do niej nie wracać.// Światło jest tu łagodne, miłe,/ udaje się mu mnie zatrzymać,/ pada na twarz, dłonie, wspina się// po włosach, zamyka powieki,/ próbuję je łapać, a kiedy znika/ noszę w pamięci.// To jest jedno z tych miejsc,/ do których zawsze wychodzi się/ pospiesznie, bez telefonu i portfela// z zarzuconą na plecy kurtką./ Inaczej się nie da.

W obraz przyjemnej dla oka polnej drogi i światła, który nasuwa pozytywne skojarzenia wplatane są zwroty znane nam z mowy potocznej: ciężka myśl, która zostaje porzucona, padać na twarz w mowie potocznej definiowane z uczuciem zmęczenia, choć w tej grze słownej nabiera odmiennego znaczenia. Lubię wiersze, w których mogę znaleźć grę słów i odkrywać znaczenia. Ten utwór niewątpliwie daje taką możliwość, a przy tym zdaje się być delikatny i oddawać codzienność współczesnego człowieka, szczególnie widać to w dwóch ostatnich wersach. Codzienność, od której czasem trzeba odpocząć, by nabrać sił, nacieszyć się światłem z dala od zgiełku, rutyny i ciężaru, w których przeważnie jesteśmy uwiązani telefonem i portfelem.

Warto tutaj nadmienić, że utwór Agnieszki Mohylowskiej nie po raz pierwszy znalazł się wśród wierszy zauważonych. W ten sposób jury konkursu im. Józefa Bursewicza doceniło jej utwór Siła walki w szóstej ogólnopolskiej edycji inicjatywy. Z kolei w almanachu VIII Międzynarodowego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza O Złotą Metaforę znajdziemy jej wiersz dziwna pogoda.

Kolejną znajomą poetykę odnalazłam wśród prac wyróżnionych w X Międzynarodowym Konkursie Poetyckim im. Józefa Bursewicza O Złotą Metaforę. Mam na myśli wiersze Moniki Miłosz z Dobiegniewa. W zeszłym roku w serii:akcent wydawanej przez szczeciński oddział Związku Literatów Polskich ukazał się jej zbiór wierszy zupełnie niedaleko gdzieś dwa kroki za …i głębiej. Publikowała wiersze na łamach  Ziemi Strzeleckiej (2000), Pryzmatu Literackiego (2023), Czterech Zeszytów and after (2024). Jej utwory znalazły się również w dwóch antologiach: W rytmie poezji 2 Fundacji Kamena Łódź (2022) i Niosąc pomoc Olusiowi, antologii charytatywnej wydanej przez Edu-Art (2023). Laureatka Turnieju Jednego Wiersza Od Morza do Tatr, który odbył się w 2023 roku.

Wróćmy do almanachu X Międzynarodowego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza O Złotą Metaforę. Moją uwagę zwróciły wiersze Moniki Miłosz W-Inna i Permutando locis. Obrazy poetyckie, które znalazłam w tomiku indywidualnym autorki, były skrojone na miarę tematów, zarówno delikatne jak i ostre. Sprawdźmy więc, co zaproponowała i zgłosiła do konkursu.

Już w tytule W-Inna zauważamy grę słowną wahającą się między znaczeniem mówiącym o inności i winności. Zajrzyjmy do utworu: dziś jej nie ukamienowano// tych bez winy nie było/ podobno nie przyszli/ choć niby przyszli wszyscy// a może każdy czasem/ jakieś popełnia/ bo jacyś tacy/ wszyscy w-/ Inni// przecież mieli kamienie/ a nikt nie podniósł// tylko ona/ to słowo/ przeciw i na swoją obronę/ więc// dziś (znów) jej/ nie ukamienowano// chociaż w-/ Inna.

Trudno nie zauważyć tutaj nawiązania do słów Jezusa: Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem. Wiersz skłania do refleksji na temat wydawania osądów przez człowieka i etyki. Czy znajdziemy człowieka bez żadnego grzechu? Nie znajdziemy również ludzi takich samych, każdy będzie inny na swój sposób. Będzie niósł inny bagaż doświadczeń, inne uczynki. Taki jest mój odbiór tego utworu. Drugi ze wspomnianych przeze mnie utworów również skłania do refleksji na temat człowieka i człowieczeństwa (Permutando locis). Zachęcam do lektury całego wyróżnionego zestawu.

Wśród wierszy wyróżnionych znajdziemy także utwory laureatki wielu konkursów poetyckich Aleksandry Dybowskiej. W zeszłym roku wśród wersów zauważonych w konkursie imienia Józefa Bursewicza znalazły się jej Wieczorne nastroje, a w dziesiątej edycji inicjatywy nagrodzono cały zestaw składający się z trzech wierszy.

Moją szczególną uwagę zwrócił utwór zatytułowany przez szarozielony pryzmat: od pewnego czasu lepiej sypia/ w hotelowych pokojach// nigdy nie rozpakowuje do końca/ bagażu niezbędnych przywiązań// w szafie wiesza tylko jasny płaszcz/ w nieswoim lustrze ogląda/ nieswoje oczy// wieczorem wtula się w obcość/ wrasta w obcość smużką snu/ przez szarozielony pryzmat// z daleka od siebie łatwiej/ dochodzić do siebie// a może/ do punktu wyjścia.

Utwór oszczędny w słowa, które są starannie dobrane, wręcz wyszyte na miarę refleksji, w której najbardziej wyrazisty jest człowiek dystansujący się wobec świata, relacji. Człowiek, który z pewnością dźwiga swoje doświadczenia. Człowiek, który potrzebuje czasu, by odbudować siebie… sam na sam? W innym miejscu? Zachęcam do przeczytania całego zestawu, z pewnością dwa pozostałe wiersze uzupełnią tę poetycką kliszę.

Pozostajemy w dalszym ciągu przy wyróżnionych wierszach. U Arkadiusza Stosura z Krakowa zdaje się wybrzmiewać przemijanie, nieprzerwanie płynący czas, to przykuło moją uwagę w utworze Wiersz biały: Nawet nie wiemy/ nawet nie przypuszczamy jak/ nasze życie/ nas opuszcza dzień po dniu/ w bieli poranków/ i czerni nocy/ kiedy na śnieżnych/ prześcieradłach śnimy/ więcej niż potrafimy/ niż nam się należy. Zachęcam do zajrzenia również do utworów Wiersz czarny i Wiersz jako-taki. Odnajdziemy w nich także egzystencjalizm, co jest motywem uniwersalnym, a cały zestaw tworzy spójną koncepcję.

Zajrzyjmy na podium. Pierwszą nagrodę zdobyła Monika Eliza Rokicka z Warszawy za zestaw wierszy: Zpęknięćwstanie, Rozszczelnienie, Żonkile. Te wersy zdecydowanie zostają w pamięci, odciskają w niej ślad. One będą momentami surowe, ostre, mogą ukłuć szybko, ale czy bezboleśnie? Widoczny jest kontrast w obrazach poetyckich. Podmiot liryczny w sposób wymowny diagnozuje rzeczywistość i czyni to nieszablonowo.

Wspomniane wiersze długo pozostaną w mojej pamięci, a tymi słowami rozpoczyna się jeden z nich: Nie powstała z kliknięcia –/ raczej z trzęsienia żeber,/ z połkniętej iskry,/ którą latami pragniesz wyksztusić./ Nie możesz jej stworzyć z szablonów i promptów,/ jak nie da się złożyć snu/ według instrukcji z IKEI./ Sztuka nie ma skóry – ma korę,/ pod którą śpią larwy pytań./ Nocą pełzną w górę kręgosłupa/ i zostawiają śluz na języku./ Sztuka to rysa na lustrze,/ w której mieszka czyjeś życie. (…)

Trudno nie wspomnieć o zestawie utworów Cezarego Żarny, który jest laureatem drugiego miejsca. Znajdują się w nim wiersze: To nastąpi jedno, ***(Mówisz – nie pisz), Za chwilę niebo. Drugi z wymienionych wierszy został także dodatkowo wyróżniony Nagrodą Specjalną przyznaną przez panią dyrektor Willi Lentza Jadwigę Kimber. Wydają się być one jeszcze ostrzejsze, surowsze. Wręcz brutalnie poruszają wszystkie zakamarki myśli czytelnika, przy czym wywołując refleksje czysto egzystencjalne.

Moją uwagę przykuło wiele wierszy z tego zbioru i zapewniam, że warto do niego zajrzeć. Spotkać się z poezją, z różnymi stylami i poetykami, jak jeszcze chociażby Magdaleny Łubkowskiej, Magdaleny Cybulskiej, Moniki Zając-Czerkies, czy Tomasza Zubińskiego. Znalazłam w książce to, co znajome i poezję autorów, których czytałam po raz pierwszy. To już dziesiąta edycja tego konkursu, dzięki któremu nie tylko ożywa pamięć o samym Józefie Bursewiczu, ale także promowana jest poezja mniej lub bardziej doświadczonych autorów, a to jest cenne.

Dziękuję za egzemplarz recenzencki Związkowi Literatów Polskich Oddziałowi w Szczecinie.