Polonista na tropie
Cykl: Blogowe spotkania literackie
Sprawdź, gdzie kupić
Sylwester Cichy uczy swojego przedmiotu z wielkim zaangażowaniem, miewa też na pieńku z dyrekcją, ale przede wszystkim w sposób dociekliwy dąży do poznania prawdy. Chciałabym Was zaprosić na spotkanie z książką Sebastiana Imielskiego pod tytułem Polonista. Akt I, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Chemia Mózgu w tym roku.
Niektórzy właśnie rozpoczynają wakacje. Ciepłe, słoneczne dni będą się przeplatać z tymi bardziej deszczowymi. Można zajrzeć do książek…, ale tym razem dla przyjemności. W powieści, którą dzisiaj chciałabym Wam podsunąć, znajdziecie szkołę, znajdziecie nauczycieli, ale nie będzie to spotkanie, podczas którego to oni będą Was motywować do nauki. Tym razem znajdziecie się w roli obserwatorów śledzących historię pewnego polonisty. Sylwester Cichy uczy swojego przedmiotu z wielkim zaangażowaniem, miewa też na pieńku z dyrekcją, ale przede wszystkim w sposób dociekliwy dąży do poznania prawdy. Chciałabym Was zaprosić na spotkanie z książką Sebastiana Imielskiego pod tytułem Polonista. Akt I, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Chemia Mózgu w tym roku.
Krzyk rozpaczy rozbił ciszę. Las niósł go po rozległej połaci i wbijał w umysły ludzi, którzy od kilku godzin szukali zaginionego chłopca. Gdy dopadł moich uszu, szedłem powoli pośród drzew, rozganiając mrok i deszcz strumieniem światła z latarki. Blask padał na ściółkę. Poruszaliśmy się tyralierą, szukając czegokolwiek, co mogłoby należeć do małego Kasprzyka. Bez rezultatów. A teraz to. Stanąłem jak wryty. Pomyślałem, że to nie jest ludzki krzyk, a zniekształcony dźwięk ptasich odgłosów, wspomagany porywistymi powiewami wiatru i uderzeniami deszczu o liście drzew i ściółkę. Wizja umysłu została natychmiast zburzona, gdy krzyk się powtórzył. Był głośny i przeciągły. (…) – tak rozpoczyna się pierwszy rozdział powieści Polonista. Akt I. Mocny początek, w którym pojawia się dochodzący z oddali krzyk nie do końca wiadomego pochodzenia może wywołać napięcie, ciekawość tego, co dalej się wydarzy, a także tego, co wywołało taki ciąg zdarzeń.
Budowie napięcia dopomaga fakt, że historię poznajemy przez całą lekturę z punktu widzenia jednego bohatera. Widzimy świat jego oczami, czerpiemy wiedzę z jego refleksji, przemyśleń, ze zdarzeń, w których uczestniczy lub tych, których jest świadkiem. To pomaga w budowaniu napięcia, ponieważ – jak w życiu – poznanie, rozwikłanie pewnych zagadek, czy spraw wymaga czasu. Czasem trzeba poczekać na rozwój zdarzeń lub porozmawiać z odpowiednimi osobami. Nie dowiadujemy się wszystkiego od razu. Między innymi to sprawia, że książkę Sebastiana Imielskiego trudno odłożyć.
O czym właściwie ta powieść jest? Zajrzyjmy do opisu wydawcy: Gdyńska szkoła prowadzona przez Fundację Rycerze Rozumu wydaje się oazą spokoju. Choć jej prezes Kamil Szostak nie szczędzi kąśliwości pod adresem Ministerstwa Edukacji Narodowej, to konflikt z szefem resortu nie wpływa na wysoki poziom nauczania. Harmonia zostaje zburzona, gdy z terenu podstawówki znika ośmioletni uczeń. Akcja poszukiwawcza nie przynosi rezultatów, a konflikt na linii MEN-Szostak zaostrza się po tym, jak ministerstwo zarzuca władzom fundacji niedopełnienie obowiązków. Wkrótce w lesie zostają odnalezione zakrwawione ubrania zaginionego dziecka. O zbrodnię oskarżony zostaje jeden z nauczycieli placówki, co w szkolnym środowisku wywołuje szok i niedowierzanie. (…)
Znajdziemy w tej książce wszystko, co można lubić w kryminałach. Prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa, trudną do rozwikłania sprawę i osoby, które próbują dociec prawdy, podejmując się niekonwencjonalnych metod. Na pierwszy plan nie wysuwają się policjanci i przestępcy, a polonista i dziennikarz, a także środowisko nauczycielskie. Poznajemy wspomniane role od kuchni dzięki wybudowanym od podstaw bohaterom, powiedziałabym, że są dopracowani w sposób perfekcyjny. Dalecy od ideałów, realni. Wiedzą doskonale, że świat nie jest czarno-biały. Oni też nie są ani czarnymi charakterami, ani tymi krystalicznie czystymi. Mają swoje zwyczaje, nawyki i pracę, która wymaga nieraz podejmowania trudnych decyzji.
Nasz główny bohater z pewnością potrafi dążyć do celów, które sobie wyznaczył, momentami bywa pyskaty, a czasem dla dobra prowadzonego przez siebie śledztwa posuwa się do kłamstwa. Jednak swój zawód wykonuje z pasją, zależy mu na uczniach gdyńskiej szkoły. Wątek nauczania jest tutaj bardzo rozbudowany i szczegółowo opisany, nie jest jedynie tłem pobocznym.
Zaciekawiła mnie również postać dziennikarza Karola Zawady. Z powodu własnego zainteresowania dziennikarstwem często zwracam uwagę na to, jak są wykreowani bohaterowie zajmujący się tą profesją. Mogę powiedzieć, że zachowany został realizm funkcjonowania tej grupy zawodowej. Widać ogromne zaangażowanie Zawady w poruszane tematy, stwarza on możliwości docierania do informacji, choć nad etyką ich realizacji można długo dyskutować. Funkcjonowanie w zgodzie z zasadą coś za coś może wzbudzać kontrowersje, ale z drugiej strony cieszę się, że mogłam poznać dziennikarza właśnie w takim wydaniu podczas lektury książki.
W powieści Polonista pojawia się również motyw sporu między liberałami, a konserwatystami. To sprawia, że obraz jest nieco pełniejszy. Można się nie interesować polityką, ale jak doskonale wiemy ona zawsze będzie miała wpływ na życie obywatela kraju. Na szkołę. Na dziennikarza. Na ucznia. Nawet na nauczyciela. To bardzo ciekawy wątek, zwrócił moją uwagę, ponieważ to pierwsza powieść kryminalna od dłuższego czasu, w której autor poświęca temu motywowi dużo uwagi. Nie pomija polityki i nie odcina toczących się zdarzeń od niej.
Z rozbudowanym wątkiem obyczajowym w książce związana jest również druga sprawa, nad którą pracuje polonista z zainteresowaniami detektywistycznymi. To zaginięcie ojca głównego bohatera sprzed lat. Prace nad obydwoma sprawami (zaginięcia chłopca i zniknięcia ojca Cichego) się przeplatają, co sprawia, że czytelnik nie jest narażony na monotonię, czy zmęczenie tematem.
Muszę powiedzieć, że książkę Polonista. Akt I czytało się lekko i płynnie. Chciałabym Wam ją polecić. I już dzisiaj mogę powiedzieć, że to jeszcze nie jest koniec tej historii. Z opisu wydawcy dowiemy się, że (…) Tropy śledztwa wiodą na Warmię, do miejsca zwanego Opactwem. To nieczynny od lat ośrodek szkolno-wychowawczy dla trudnej młodzieży, który w czasie swojej świetności okrył się ponurą sławą. Mroczne historie wychowanków i opiekunów napawają w równym stopniu odrazą, co przerażeniem. Czy terror panujący w Opactwie łączy się z porwaniem chłopca w Gdyni? Do czego są zdolni sprawcy, by wyrządzane przez nich zło nie ujrzało światła dziennego? (…) Wkrótce na blogu recenzja powieści kryminalnej Polonista. Akt II.
Dziękuję za egzemplarz recenzencki Autorowi.
O autorze
Szczecinianka, blogerka, wierszokletka, dziennikarka, członkini Związku Literatów Polskich Oddziału w Szczecinie. Jej dziennikarski debiut miał miejsce w grudniu 2009 roku na łamach bezpłatnego kwartalnika fantastyczno-kryminalnego „Qfant” – ukazał się wtedy wywiad z pisarzem, Stefanem Dardą. W 2010 roku została wyróżniona w konkursie dla dziennikarzy obywatelskich „Żywe Miasto” zorganizowanym przez portal mmszczecin.pl za jeden z artykułów z cyklu „Ocalić od zapomnienia”, w którym pisała o zapomnianych i zaniedbanych zabytkach Szczecina. W dodatku kulturalnym „Poliartyzm” przy „Wieściach Polickich” pełniła funkcję redaktora naczelnego (2015-2016). Publikowała teksty prasowe również na łamach „Prestiżu. Magazynu Szczecińskiego”, „Wyjątku”, „Pryzmatu Literackiego”, Wieści Polickich” oraz pisała teksty dla „SzczecinBloga”. Prowadzi również bloga pod nazwą „Edis Anonima Art” na temat kultury i literatury, ale porusza sporadycznie inne tematy. Jej utwory poetyckie można znaleźć w „Pegazie Lubuskim”, „Poezji Dzisiaj”, almanachach Korytowskich Nocy Poetów oraz antologii „Przepływający świat słowa”. Wiersze w trzech edycjach Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza „O Złotą Metaforę” znalazły się pośród „wierszy zauważonych”, a w czwartej jej zestaw został wyróżniony. Autorka tomów poezji „Roztańczony atrament” i „(nie) z tej bajki”. Inicjatorka akcji „Przygarnij wiersz – on nie gryzie”, która promowała poezję szczecińskich literatów.





