17 czerwca 2025 Autor Edyta Edis Anonima Rauhut 0

Poezja Laury Osińskiej

Spread the love

Poezja Laury Osińskiej

Cykl: Blogowe spotkania literackie

Sprawdź, gdzie kupić
Grafika: Adrianna Rauhut.

Obrazy relacji, to coś, czego można poszukiwać w literaturze. Właśnie to odnalazłam w zbiorze wierszy Jaw Laury Osińskiej, która – jak napisane jest na stronie wydawcy – uchodzi za jedną z najważniejszych autorek współczesnej polskiej poezji lesbijskiej.  Podczas wędrówki od jednego wiersza do kolejnego i następnego te obrazy krystalizowały się coraz mocniej. Książka ukazała się nakładem Biura Literackiego w tym roku.

Miłość, związek i relacje często bywają tematem poetyckich wersów, tutaj jednak nie mamy kobiety i mężczyzny, a dwie kobiety. Kobiety, które nie tylko budują swoje życie, układają codzienność, ale też często zmagają się z trudnościami. Homoseksualizm nadal bywa tematem tabu, zdarza się, że budzi kontrowersje, ale myślę, że taka poezja jest potrzebna. Tym bardziej, że poezja Laury Osińskiej nie wydaje się być krzykliwym manifestem, a bardziej zapisem codzienności w  poetyckim wydaniu. Ona pokazuje, że miłość dwóch kobiet powinna być traktowana, jak coś zwyczajnego, codziennego. Tak samo, jak związek kobiety i mężczyzny. Subtelnie ukazuje przed czytelnikiem tę zwyczajność.

Moją uwagę zwrócił pierwszy utwór, o którym autorka się wypowiada w rozmowie z Martyną Szypiło: (…) Ten pierwszy wiersz jest dla mnie w sumie mniej o szukaniu języka (chociaż oczywiście też), a bardziej o spięciu na linii moje pragnienie mówienia w imieniu jakiegoś podmiotu zbiorowego vs. niezaprzeczalny fakt, że mam dostęp tylko do własnego doświadczenia i tylko o nim jestem w stanie mówić. (…) Zdaje się on wyznaczać kierunek, a jednocześnie zwracać uwagę na indywidualność doświadczeń, pomimo tego, że podmiot liryczny wypowiada myśli, które mogą być wspólne dla większej grupy osób. Mogą, ale nie muszą. To naprowadza czytelnika mimo wszystko na pewien akcent uniwersalności.

Zajrzyjmy do wiersza: ależ ja bym chciała mówić w imieniu wielu,/ ależ ja bym chciała manifestować, zabiegać,/ wygłaszać, udzielać głosu czy oddawać głos,/ tyle razy próbowałam, udawałam, markowałam,/ ale wiem, że mam tylko to jedno ciało, jednego żuka w jednym pudełku. Myślę, że nie trzeba mówić w imieniu wielu, by dotrzeć do osób, które w pewnym stopniu będą odczuwały wspólnotę z tym, co odczytają  w twórczości poetyckiej. Wystarczy mówić własnym głosem, własnym słowem, wersem, obrazem poetyckim.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Laury Osińskiej, więc tym bardziej chętnie po nią sięgnęłam. Jakiś czas temu miałam okazję czytać i pisać o poezji Christiny Peri Rossi. Jak przeczytamy w posłowiu Magdaleny Szkwarek, która przekładała poezję wspomnianej przed chwilą poetki, (…) Jednym z głównych tematów twórczości Peri Rossi jest wyobcowanie: kobiet, lesbijek, pisarek, migrantek, uchodźczyń oraz próby radzenia sobie z poczuciem obcości, systemowym wykluczeniem, homofobią, dyskryminacją i nienawiścią poprzez ucieczkę w słowa, literaturę, miłość, pożądanie, seks. Peri Rossi pisze głównie o kobietach, dla kobiet, z powodu kobiet, a jednym ze sztandarowych tematów jej poezji jest homoerotyzm i doświadczenie miłości lesbijskiej. (…) 

U Laury Osińskiej nie odnalazłam tego wyobcowania. Ponadto, jak wcześniej wspomniałam utwory skupione są przede wszystkim na relacji. U Christiny Peri Rossi w zbiorze poetyckim To, co niezbędne ten zakres tematyczny był nieco szerszy, zapewne za sprawą doświadczeń autorki, a także doboru wierszy, którego wspólnie z poetką dokonywała autorka przekładu Magdalena Szkwarek. Jednak właśnie ta miłość kobiet łączy obie książki. Obie publikacje przeczytałam bardzo chętnie. Obie skłaniają do licznych refleksji, a to bardzo cenię w literaturze.

Wracamy do tomiku zatytułowanego Jaw. Skąd właściwie tytuł? Zdradza to autorka w rozmowie z Martą Szypiło, którą znajdziecie na stronie internetowej Biura Literackiego: (…)  W słowie >>jaw<< podoba mi się, że generalnie nie funkcjonuje samodzielnie, a jedynie w związkach frazeologicznych: >>wyjść na jaw<<, >>wydobyć na jaw<<, >>wyciągnąć na jaw<<. Wyrwane z kontekstu tych związków i postawione na piedestale tytułu automatycznie odsyła do nich, ale też do >>jawności<< i >>jawy<<. Klei mi się to >>ujawnianie<< związku z >>jawą<< związku, w sensie – związek, który jest publicznie widoczny, który jest rozpoznany przez społeczeństwo jako związek, jest bardziej prawdziwy, silniej umocowany w rzeczywistości. Wbrew bzdurze, że >>związek to sprawa dwóch osób<<, której to bzdury używa się często w kontekście odsyłania osób niehetero z powrotem do szafy. (…) Zachęcam nie tylko do lektury książki, ale również przeczytania rozmowy, która z pewnością będzie uzupełnieniem, dopełnieniem tego, co znajdziemy w wersach.

Lubię poezję za to, że mogę usiąść przy niej z kubkiem ulubionej kawy, poczytać, odczytywać ją na swój sposób i poddawać refleksji. Teraz właśnie to chciałabym uczynić. Skupię się na utworach, które zwróciły najwięcej mojej uwagi. Zechcecie mi towarzyszyć? Zajrzyjmy na kolejne strony tomiku zatytułowanego Jaw.

Jeden z wierszy brzmi następująco: być z moją dziewczyną to/ połknąć okruch prądu, który szuka w ciele/ plątaniny drutów przy każdym paśmie mięśnia//pod tą siatką prądu są całe wszechświaty:/ kaczuszka susząca puszek na słońcu,/ ćmie skrzydełka na szkle żarówki,/ szpara między łóżkiem a ścianą,/ kubik płomienia zderzonego z falą// pod tą siatką prądu są wszystkie banały:/ pożyczanie ubrań i zmywanie naczyń,/ dzielenie się lekami i tulenie do snu,/ wizyty na SOR-ze, sprzątanie lodówki,/ czyszczenie jedzenia z każdego strzępka pleśni// {nie, to zmyśliłam, spleśniałe jedzenie/ należy bezwzględnie wyrzucać do śmieci}

W tym wierszu znajdziemy właśnie tę codzienność, obrazy, które możemy dostrzec rozglądając się wokół każdego dnia. Obrazy powszechne , a jednak wyjątkowe, bo łączą się z relacją z drugim człowiekiem. Przecież uczucie, to nie długotrwałe motyle w brzuchu i przypływ adrenaliny i ogromnych emocji, ale wspomnienia z każdego dnia, słowa, to, co widzimy, gesty. Ostatnie trzy wersy zdają się być przewrotne, ale czy na pewno? Bo czym może być czyszczenie jedzenia z każdego strzępka pleśni? Zepsucia? Lepiej chyba, zwłaszcza w relacji, starannie dobierać dietę dla obopólnego komfortu.

Kolejny wiersz zdaje się być szukaniem środków językowych na wyrażenie bliskości, a tym samym opisanie tego, jak podmiot liryczny postrzega swoją drugą połówkę. Rozpoczyna się od wersów: słońce najdroższe, jak cię opowiedzieć/ ludziom, którzy nie widzieli nigdy banałów// język karleje, język się rozpada, ledwie/ muska jedno niepowtarzalne ciało// moja dziewczyna, źródełko, kryształek,/ listek bazylii i świerkowa szyszka (…) Tak wiele można powiedzieć na dużo sposobów, ale czasem w obliczu uczuć nawet słów może zabraknąć.

Wiersz jest delikatny, a przy tym pojawiają się porównania kojarzące się z kościołem, co nadaje wyznaniom lirycznym pewnej wzniosłości, nabożności zestawionej z relacją łączącą dwoje ludzi, swoista mieszanka sacrum i profanum: (…) pachnie jak różaniec,/ jak chłód bocznej nawy w gęstym upale// moja dziewczyna pachnie jak trybularz,/ jak zimny marmur posadzki w środku lata// moja dziewczyna pachnie jak katedra,/ w której urządzono spiżarkę powideł.

Warto również zwrócić uwagę na utwory rozpoczynające się od wersów: matowe niedzielne przedpołudnie szczyt lipca upał, mam nadzieję że to zjawisko ma osobną nazwę, przymierzam nas do siebie szukając lustrzaności:, myślałam, żeby ubierać historie w sonety:, była miłości nie mam z tobą kontaktu, mam przeczucie graniczące z pewnością. Każdy z nich pokazuje relację za pomocą innego kadru, innych obrazów.

Także o miłości można pisać na wiele przeróżnych sposobów, na przykład w ten sposób: jaki śmieszny popłoch, w który wpada serce/ za każdym brzękiem powiadomienia, za każdym zdjęciem,/ za każdym niespodziewanym muśnięciem dłoni//jak daleko i jak blisko jest łopot serca przed drugą randką/ od łopotu serca zdyganego na SOR-ze rok później// chęć zrobienia wrażenia przechodzi w chęć zrobienia owsianki,/ szczęście łaskocze dokładnie ten sam nerw, co strach i co rozpacz.

W tym, jak i wielu innych utworach właśnie jest pokazana scenami mniej lub bardziej codziennymi. Nie ma w tym wierszach patosu, nie stawia się pomnika, który mógłby budować niepotrzebny dystans. Zgodzę się ze słowami zawartymi w opisie wydawcy, w których wspomina, że znajdziemy tutaj też rytuały i rutynę. Ale również potrzebę obecności i bliskości oraz tęsknotę, jak na przykład w wierszu rozpoczynającym się od wersów: dwadzieścia kilka lat życia bez świadomości twojego istnienia.

Urzekł mnie także utwór poetycki (***)jeśli się rozstaniemy swoją prostotą, wymownym przełożeniem tego, co w duszy gra na obrazowanie pewnego rozliczenia. Nasuwa to aluzję do podziału majątku po rozwodzie. Każda strona w związku wnosi coś do ich wspólnego życia i to podlega podziałowi. Ale czy podziałowi powinny podlegać te wszystkie bezinteresowne gesty, akty miłości?

Pojawia się też element popkultury, który odnalazłam w wersach: myślę o innych ścieżkach (…)/ tej w której jesteśmy graczami/ zagubionymi na serwerze Minecrafta/ i mówię h-hej czy mogę/ postawić łóżko obok twojego? Nie mogłam też nie zwrócić uwagi na wiersze, w których pojawia się pisanie (rozpoczyna się od słów: pisać tak płynnie jak płynnie przechodzą między sobą/ kolory nieba o zachodzie który próbowałaś złapać) i książka (czy my w ogóle przetrwamy tę książkę/ rozcinanie każdej czereśni w poszukiwaniu larwy). To było krótkie spotkanie z poezją, ale pełne niezliczonych możliwości odbioru, refleksji wokół słów przelanych na papier. Poznawanie światów poetyckich jest niezwykłym doświadczeniem. Poezja Laury Osińskiej pozwala zatrzymać się na chwilę, zachwycić słowem, które dalekie jest od kwiecistości. Słowem bliskim człowiekowi. Obrazowanie poetyckie jest częścią warsztatu indywidualną dla każdego autora, ale bliskość skojarzeń, aluzji, kliszy z rzeczywistością i gra słów sprawiają, że z ciekawością, powoli wertujemy tomik i odnajdujemy też to, co jest uniwersalne.

Dziękuję za egzemplarz recenzencki wydawnictwu Biuro Literackie.