24 października 2021 Autor Edyta Edis Anonima Rauhut 0

Jestem… poetą, bohaterem i czytelnikiem życia

Spread the love

Jestem… poetą, bohaterem i czytelnikiem życia

Cykl: Blogowe spotkania literackie

Dzisiaj zapraszam na nieco dłuższe Blogowe spotkanie literackie z poezją – jestem po lekturze ostatniego tomu wierszy Zbigniewa Jahnza. Nosi tytuł Jestem… i został wydany w serii:akcent, której redaktorką jest Róża Czerniawska-Karcz. Nasza tożsamość, to bardzo szerokie pojęcie. Kształtujemy i odkrywamy ją całe życie. Poeta analizuje ją w swoich utworach zestawiając najpierw z najbliższym otoczeniem, potem z wewnętrznym dialogiem, w który wbijają swoje szpony świat zewnętrzny, by w końcu się skonfrontować z szerokim gronem tych żyjących wokoło… Dlaczego bohater liryczny zestawia swoje istnienie z innymi? Może dlatego, że człowiek jest istotą stadną, ale każda jednostka jest swoistą indywidualnością, która kształtuje się i jest budowana przez wiele elementów życia.

Zbigniew Jahnz jest szczecinianinem, poetą, plastykiem, fotografikiem, grafikiem komputerowym, animatorem kultury i byłym żołnierzem zawodowym. Od wielu lat należy do Wojskowej Grupy Literackiej In Aeternum działającej przy Klubie 12 Dywizji Zmechanizowanej, a od 2011 roku działa na rzecz szczecińskiego oddziału Związku Literatów Polskich. Warto wspomnieć, że jest też organizatorem wielu wystaw, spotkań autorskich i prelekcji. Współorganizator 6 edycji Korytowskiej Nocy Poetów, a także uczestnik i laureat licznych konkursów literackich. Publikował w warszawskim piśmie społeczno-kulturalnym Własnym głosem, szczecińskim eleWatorze, w Pegazie Polickim, a także almanachach: Ikebana wierszaPrzestrzeń pod stopami, Spojrzenia, Światłocienie, Czas, W blasku świec. Ma na koncie 4 tomy poezji: Pomroki…, Klamra czasu, Katharsis, Zapętlenia.

Jestem, to słowo, którego często używamy, ale, czy wiemy, co ono oznacza? Za tym pojęciem kryjemy się my, ale to również pojęcie bardzo szerokie i głębokie. Po pierwsze jest to nasza historia, zdarzenia, których byliśmy świadkami i, w których uczestniczyliśmy. Ich pochodną jest kształt osobowości. To też nasz teraźniejszość, ślady, które zostawią w nas słowa, gesty, czyny. Nasze fascynacje, uczucia i emocje. Wszystko, co nas tworzy i z, czym się identyfikujemy. To nasze jestem znajduje się w czasie i przestrzeni i pośród innych, którzy też mówią jestem.  To właśnie w relacji z nimi bohater liryczny mówi o swoim jestestwie.

Rozdziały tomiku mówią nam o kręgach tego jestestwa… właściwie można tutaj porównać to, do kręgów na wodzie, które z czasem się powiększają. Początek zdaje się być w sercu, o czym mówi rozdział …z Tobą. Poeta w licznych wierszach mówi o relacji z druga połówką, która jest często wielowymiarowa. To nie tylko moty w brzuchu i porywy serca, ale przede wszystkim wspólne trwanie obok siebie i patrzenie w tym samym kierunku. To też nieustająca obawa o zdrowie osoby, która kochamy, strach przed stratą bliskiej osoby. Docenianie małych rzeczy, które tworzą wspólną codzienność. Motyle w brzuchu są jedynie początkiem przed relacją, która może, ale nie musi połączyć życie dwojga ludzi. Poeta nie piesze o tym kwieciście, jednak słowa wwiercają się głęboko w świadomość czytelnika, podsuwając wspólne mianowniki z życiem każdego z nas. Autor analizuje każdy najmniejszy szczegół, wędrując ku większemu sensowi. W końcu miłość jest częścią nas, więc ważnym elementem naszego jestestwa. Potrafi tworzyć i wyniszczać – od nas zależy, co stworzy, a na co zadziała destrukcyjnie.

Jednak żeby nawiązać bliskie relacje z innymi, to trzeba przeprowadzić porządną wewnętrzną rozmowę, czyli pogodzić się z samym sobą. Tak, więc przechodzimy do kolejnego rozdziału pod tytułem …z Sobą. Tutaj nawiążę do wspomnianego wcześniej opisu jestestwa, ponieważ uważam, że jest ono bardzo ważne w tym rozdziale. Bohater liryczny w rozbieraniu na części pierwsze samego siebie konfrontuje je z otaczającym światem. Można powiedzieć, że są to dwie grupy elementów, które mają na siebie wpływ. Nie wspominam już o wzajemnym kształtowaniu się ich, bo to wydaje się być oczywiste. Zacytuję tutaj jeden z utworów Zbigniewa Jahnza: Umysł jest moim domem./ Nie ma ścian. Mimo to jest domem./ Mieszkam w nim./ Nieograniczony niczym? (…) Pierwsza zwrotka wiersza Ból istnienia kończy się kluczowym pytaniem. To, co nas tworzy, wychowuje, może być również czymś, co ogranicza. Nasze jestestwo jest zależne od otoczenia i innych, którzy również są na tym świecie. Z tym też się musimy pogodzić, a jednocześnie dążyć do szczęścia, celów, pomimo tego. Ogranicza nas też czas. Czasem nasze obawy stanowią pewne mury, przez których nie możemy przeskoczyć. Towarzyszą nam też wątpliwości. Poezja tego twórcy nie jest opisem sielanki, a zakrawa bardziej o… właśnie, o co? Pesymizm? W żadnym razie. Nazwałabym to bardziej trzeźwym i realistycznym spojrzeniem.

To trzeźwe i realistyczne pióro będzie też czytelnikowi towarzyszyć w trzecim rozdziale. Jego nazwa brzmi: …z Wami. Czyli z kim? Znajomymi, mieszkańcami tej samej ulicy, tego samego miasta, czy może całego kraju? A może z obywatelami świata, wszechświata (samolubnie byłoby sądzić, że jesteśmy sami w całym kosmosie)? Można również podejrzewać, że chodzi o czytelników, ale przejdźmy do treści. Poeta nawiązuje w tej części tomu do dylematów i zjawisk bardziej przyziemnych – przynajmniej ja tak odbieram te teksty. Każde społeczeństwo tworzą jednostki, które mają swój wkład w otaczającą nas rzeczywistość, jak również pozostałe jednostki i grupy. Znajdziemy tutaj to, co aktualne i mało idealne. Po prostu życie codziennie dotykające wielu istnień, ich czasu, sumień. Wzajemną troskę lub pozorną. Obojętność mniej lub bardziej wyraźną. Celem tych wszystkich rozważań wydaje się przyswojenie, zrozumienie dylematów współczesnego człowieka.

Wszystkie opisane przez poetę sfery życia, czyli kręgi na wodzie niosą za sobą nieustające wątpliwości i dylematy. Życie nie jest takie proste. Można by się zastanawiać, dlaczego rozważania poetyckie zostały rozpoczęte od relacji między mężczyzną, a kobietą, czyli od miłości. Może dlatego, że to właśnie od niej zaczyna się to, co tak lirycznie i szeroko ujęte jest w tomiku: życie, jestestwo, istnienie. Świat składa się z naprawdę licznych istnień. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale, gdy jest ich więcej… Realizm i szorstkość obrazów poetyckich sprawia, że pamiętamy, iż życie, to nie bajka. Ale pesymistycznie też nie jest. Książkę Jestem… przeczytałam z przyjemnością i szczerze ją polecam. Pamiętajcie, że opisałam własny odbiór poezji – może Wy znajdziecie w niej coś więcej lub zupełnie innego? Życzę miłej i pełnej refleksji lektury.