12 lipca 2021 Autor Edyta Edis Anonima Rauhut 0

Rozwiążmy zagadkę razem z nadkomisarzem…

Spread the love

Rozwiążmy zagadkę razem z nadkomisarzem…

Cykl: Blogowe spotkania literackie

Dzisiaj zapraszam na kolejne Blogowe spotkanie literackie z prozą. Zaprezentuję powieść Marka Stelara pod tytułem Blizny – to pierwszy tom serii o nadkomisarzu Tomaszu Rędzi. Książka została wydana nakładem Wydawnictwa Filia w 2020 roku. Na placu budowy zostają odnalezione zwłoki mężczyzny. Nadkomisarz wpada na trop, który może łączyć śmierć denata z tragedią sprzed lat. Okazuje się, że zabitym jest kolega z klasy Tomasza Rędzi. Prokurator zajmująca się sprawą również jest ich szkolna koleżanką. Tutaj zaczyna się cała sieć powiązań. Główny bohater postanawia cofnąć się nieco w czasie do wycieczki klasowej do Złocieńca – to z niej wraca jeden bohater, a kilku innych nie powraca wcale.

Marek Stelar urodził się w 1976 roku. Z wykształcenia jest architektem, z zawodu urzędnikiem, a z pasji modelarzem architektonicznym, który wspomaga kolegów po fachu. Ponadto pisze książki. Autor serii” Krugły i Michalczyk (Rykoszet, Twardy zawodnik, Cień), Suder (Niepamięć, Niewiadoma, Nietykalny), Nadkomisarz Rędzia (Blizny, Sekta). W jego dorobku znajdziemy również powieści Sedno, Intruz, czy Blask.

Krótko zaprezentowałam sylwetkę autora, a teraz zajmijmy się jego twórczością. Zacznijmy tradycyjnie od tytułu, który brzmi Blizny. Już on naprowadza nas na trop, który sprawia, że nie otwierając książki, a nawet nie czytając zarysu fabularnego, mamy świadomość, że treść będzie dotyczyła jakiegoś zdarzenia z przeszłości. Rany, które zostają zadane w ujęciu fizyczna zdecydowanie łatwiej się leczą i  zabliźniają od tych psychicznych, które zostają z nami do końca życia. A zdarza się tak, że rany fizyczne łączą się z psychicznymi. A co, jeżeli to wątpliwości oraz trauma są tymi zranieniami. Gdy nie wszystko zostaje wyjaśnione, trudniej jest nam pogodzić się z tym, co się wydarzyło. Mija czas, rana się zabliźnia, ale nigdy nie wiadomo, czy jakiś impuls nie sprawi, że się na nowo otworzy.

Bohaterowie powieści nie są krystaliczni – mają swoje za uszami i wcale się z tym nie kryją. Nie ma ludzi doskonałych. Posiadają zarówno zalety, jak i wady. Bardzo cieszę się, że autor tak podszedł do tematu. Nie ma to na celu pokazania ułomności i ukazania tych złych stron na bazie kontrastu, a uświadomienie, że jesteśmy tylko ludźmi. Idziemy przez życie, podejmujemy decyzje, myląc się lub mając rację, poddając się impulsom, namiętnościom, ale ponosimy konsekwencje własnych czynów, więc ewentualna nagroda lub kara nas nie omija. Nawet najgorsi złoczyńcy potrafią mieć serca, a najbardziej prawi bohaterowie skazy, a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ponadto w głównej mierze mają na to wpływ  relacje międzyludzkie, które z natury nie należą do łatwych, choć autor ukazał to w wyjątkowo prosty sposób.

Szczecin w powieści Marka Stelara jest ukazany szczątkowo, jeśli nadarza się bohaterom odpowiednia sytuacja, to mamy do czynienia z elementami typowo szczecińskimi i szerszym rozwinięciem tego wątku. Jednak bez takiej konieczności miejsce to nie odrywa dużej roli. To odróżnia sposób pisania Marka Stelara (przynajmniej na przykładzie tej powieści, może w innych pozycjach znajdziemy coś więcej) od twórczości Leszka Hermana. U tego drugiego szczecińskiego autora jest dużo więcej niezwykle bogatych opisów Szczecina. Jednak zaznaczam, że jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Marka Stelara, więc może się mylę.

W powieści Blizny mamy do czynienia z ciekawym obrazem manipulacji. Dlaczego? Sprawa zdarzenia z przeszłości dotyczy tragedii, podczas której nie wszyscy byli na tyle trzeźwi, by ustalić faktyczny przebieg wydarzeń. Widać to nie tylko w dokumentacji, którą przegląda nadkomisarz Tomasz, ale również na podstawie rozmów z uczestnikami i rodziną jednej z ofiar. Kto w tej grupie rozdaje karty? Kto stara się mieć wszystko pod kontrolą? I wreszcie, co wtedy naprawdę się zdarzyło? Tego Wam nie zdradzę, żeby nie psuć przyjemności z lektury, ale zapewniam, że finał Was zaskoczy.

Konstrukcja tekstu i sposób prezentacji fabuły są przewidywalne, ale to w żaden sposób nie przeszkadza to dzięki zawiłości wątków. Praktycznie przez całą powieść patrzymy oczami głównego bohatera, nadkomisarza Rędzi, choć narracja jest trzecioosobowa. Czasami spoglądamy na świat przedstawiony innymi oczami, jeśli chodzi o teraźniejszość, ale są to sporadyczne momenty. Z kolei w przypadku retrospekcji poznajemy lepiej pozostałych bohaterów, którzy są kluczowi dla rozwoju akcji. Mało jest też wątków pobocznych natury obyczajowej, choć nie mogę powiedzieć, że nie ma ich wcale. Jednak głównie zajmujemy się śledztwem – to w końcu powieść o pracowniku policji. Czyta się lekko i przyjemnie, krew też się zbytnio nie leje.

Z czystym sumieniem mogę polecić Wam powieść Blizny. Mnie tak ona się spodobała, że już zaopatrzyłam się w kolejną część pod tytułem Sekta – wkrótce będę czytać. O wrażeniach z pewnością opowiem. Może nawet sięgnę po inne książki tego autora. Podoba mi się fakt, że narrator nie jest wszechwiedzący, co sprawia, że razem z nadkomisarzem rozwiązujemy zagadkę krok po kroku. Dzięki temu lektura zdaje się być ciekawsza. Zahaczamy też o czas pandemii, co widać w fabule. Miłej lektury!